poniedziałek, 14 lutego 2011

14 luty

Pisanie...fajna sprawa. Ostatnio koleżanka uświadomiła mi, ze nie pisze się dla innych a dla siebie.
Nie po to by się innym podobało, ale po to by realizować siebie, by czuć ze to co robię zmienia mnie.
To piszę. Sobie a muzom.
Do wierszy próbuję wrócić.
Refleksje?
Czytając Seligmana "odkryłam" ze jestem pesymistą średnim, jednak ów pesymizm wpływa na całe moje życie negatywnie. Brnąc dalej okazało się że jestem w stanie depresji zwykłej. A przykład z wytapetowaną kuchni ą w stanie przygnębienia to wypisz wymaluj o mnie. Nawet jak zrobię coś takiego, to i tak dojrzę 3 dosłownie 3 kwiaty na 3 paskach, które krzywo ze sobą połączyłam. To nic że reszta świata będzie podziwiać mój wysiłek. Ja widzę te 3 źle sklejone kwiaty.
Zaczynam zmieniać myślenie. Mam nadzieje, ze po tej lekturze wejdzie mi to w krew. I faktycznie będę żyć w obfitości.
Przypadków nie ma. Temat na skzolenie wcale nie wpadł mi przypadkiem. Znów jestem gotowa, by odkryć kolejne rzeczy w sobie, które mnie zgniatają i jestem gotowa do zmian. Bóg wie dobrze co robi, a mi się cholernie Jego plan działania podoba.
Opowiadania, którymi obecnie się raczę co poranek w większości dotykają mnie. Snuję refleksje i mocno odnoszę do siebie. Czuję się w nich dobrze. Czuję emocje i uczę się że aby założyć czerwony płaszcz nie trzeba być niewidomym.
Wiadomo nie zmienię się tak jakbym chciała wewnątrz, bo to tam to jest przerysowane. Nie umiem wypośrodkować. Od razu chwiałabym przejść do sedna. Dla mnie nie ma środka. Musze nauczyć się techniki małych kroczków, bo wtedy dojdę do takiej siebie, jak mieszka tam głęboko we mnie.
A 14 luty?
No tak, dobrze, ze jest bo może tego dnia niektórzy po raz pierwszy od roku albo i więcej  usłyszą że są kochani. Wbrew temu, ze to banał, czasem banały nam potrzebne, by życie nabrało kolorów.

środa, 9 lutego 2011

Refleksje po spektaklu

Popijam herbatę z "Biedronki" Gruszka z wanilią i dziką różą. Została mi zarekomendowana przez Grzesia, jednakże wolę czarne z dodatkiem.

Nadal myślę o sztuce, którą widziałam w swoje imieniny i nadal nic dobrego nie wymyśliłam. Sztuka Szekspira sama w sobie rewelacyjna, z chwilą na refleksje. jak najbardziej aktualna i czasowa. Ale... no właśnie. Bo co do scenografii nie mam nic, choć kolega uznał, ze zbyt blada, beznadziejna, ja uważam że była właśnie dobra.
Poza tym umiejscowienie sztuki we współczesnych Włoszech też było pomysłem trafionym... Ale cała reszta... Sztuka płaska. Śmiałam się, jednak po chwili uzmysłowiłam sobie, ze mój śmiech jest wynikiem poczucia, ze tu należy się śmiać. Czułam niedosyt. Świetne teksty zagrane mdło i płasko. Jakby im nie zależało. Nie umiem znaleźć słów na to co czułam. Inni zachwyceni. Ja zniesmaczona, rozczarowana. Beatrycze -rola świetna do zagrania, pełna energii, złośliwości zagrana sztucznie, na siłę.
Benedyk -cóż mimo szczerych chęci minus kolejny. Jedynie pani grająca Hero była dla mnie zachwycająca. Aż mam ochotę Zbrodnię i kare oglądnąć. Byłabym fałszywa, gdybym i o postaci Claudia źle się wyraziła. Zagrany dla mnie z werwą, śmiesznie, ale i ze złością. Emocje naturalnie przekazane. Nic na siłę. Brawo dla państwa, bo dla was tą sztukę warto było iść zobaczyć.
Liczę, ze Biały dmuchawiec wywrze na mnie pozytywne wrażenie.

A herbata już chyba wystygła.
W głowie jeszcze kilka tematów. Ale to później. mam nadzieję, ze to "później" będzie ciut szybciej niż ostatnio.

sobota, 27 listopada 2010

porządki

no i udało się


uporządkowałam


wreszcie mogę tu się zadomowić i wrócić do tego co tak kocham: PISANIA


Ten bałagan blogowy ciążył mi i odpychał


teraz jaka u;lga !!


jeszcze tylko wp uporządkować i już :)

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...