Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lęk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lęk. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 lipca 2013

Tęsknota

Tak bardzo brakuje mi pisania. Pisania tego o czym myślę, co widzę co czuję. Niemoc - lenistwo, zniechęcenie a potem co ludzie powiedz lub czy można tak się wywracać na lewą stronę?
dziś rano w pokoju dał o sobie znać motyl Podczas modlitwy wyfrunął z kącika. Mięsisty był. Jak czołg tudzież meserszmit. W sumie to tez straszny jest, jak ćma W dzieciństwie łapałam je w rączki swoje małe i mówiłam że są kochane i śliczne. Teraz bym za chiny ludowe tego nie dotknęła. Ale piękny był Taki dorodny. Wypuściłam, poleciał sobie. W sumie to nie zazdroszczę im tego latania. Mam lęk wysokości, samolotami nie latam, bo mogę się rozbić.

Ostanio mój mąż niewiarek powiedział, ze to nie po Bożemu bać się w nocy być sama w domu. Zaskakujące kim Pan bóg się w naszym życiu posługuje. Nieraz myślę ze on jest bardziej sprawiedliwy ni ja katoliczka. Miał racje to nie po Bożemu nie latać i bać się ciemności.


RYSUNEK ZE STRONY WWW: http://pl.123rf.com/photo_4813210_cute-little-girl-latanie-czerwony-balon.html

niedziela, 3 czerwca 2012

Ekspresowa odpowiedź

Dzieje się i to wiele az mnie ogarnia wewnętrzne przerażenie jak Bóg jest nieogarniony, i niesamowity!! Dziś tak mocno uderzył mnie fragment 1 Krn 28, 21 - 20. Idealnie Bóg dał mi odpowiedź na to czym Go zamęczałam.  A chodziło o to, czy mój pomysł na własną działalność gospodarczą jest OK. Jest OK. Już się nie martwię bo skoro Bóg mówi:
‎"Bądź mężny i wytrwały. Nie obawiaj się i nie przerażaj bo Pan Bóg, mój Bóg, jest z tobą. On cię nie opuści ani nie porzuci. W każdej pracy będą przy Tobie ludzie doświadczeni w różnych dziedzinach" 1Krn 28, 20-21

no to co ja mam więcej pytać i się martwić?
Pomysł jest dobry, cel jak na razie Boga nie przesłania, tego chce ode mnie już stawia ludzi...więc? 
I dlatego ogarnął mnie strach i lęk.... Bo taka odpowiedź mnie zaskoczyła. Pełna miłości i czułości i zapewnienia Moje dziecko Ja ci wszystko dam, tylko wytrwaj i mi zaufaj...
raz że zabiera strach o przyszłość a dwa - teraz mi wpadło -uczy jak mówić do swoich dzieci. Z troską, miłością a nie krzykiem dochodzić swoich racji....

Dlatego teraz spać mogę spokojnie bo wiem, ze Bóg mnie prowadzi. Bylebym tylko wytrwała i wierzyła Mu. 
Współdziałać z Bogiem - tego pragnę. Pełnić Jego wolę i NIGDY nie popaść w pychę i uważać ze cokolwiek udało mi się dzięki moim zdolnościom.... Nic mi się nie udało dzięki moim zdolnościom. Dzięki robieniu po swojemu wszystko się rozwaliło. Bóg powalił dom, który zbudowałam po swojemu.
Teraz razem Go budujemy. Mam dość. Przychodzą czarne myśli, łzy i pytanie po co albo czasem egoistyczne "dlaczego". A On wysłucha, poklepie po plecach i biorę kamyki i znów biorę się do pracy. I zaczyna coś być widać. 




wtorek, 8 maja 2012

Wydarzyło się

Dzieje się tak dużo, a ja milczę. Tyle błogosławieństwa, tyle cudów...
A dokoła piękny maj. Moja kariera rozwija się.. mam wrażenie jakby ktoś pchał do przodu coraz szybciej
 i szybciej i kiedy myślę by dać sobie spokój, taki splot wydarzeń mnie spotyka, ze oddalam głupkowate myśli.
Wiele dał mi List do Rzymian 12-13. Niesamowite odkrycie mojego wewnętrznego lęku przed śmiercią
 i sadem Bożym. Czatachowa i wysłuchane z 22 kwietnia spotkanie naprawdę jest owocne. Teraz to widzę. Wiele łez, złości żalu i trudnej sytuacji a to wszystko po to żebym Jezusowi wreszcie powiedziała całą prawdę. Żeby pogadała z Nim jak z Przyjacielem a nie szukała ludzkiego zrozumienia. Od tamtej rozmowy napełnił mnie pokój, radość i wiara, ze uda się bo Jezus jest ze mną, A skoro ksiądz mówi mi, ze we mnie jest światło i jestem blisko Boga to nie będę tego negować i przy upadkach wpadać w pychę i mówić Bóg mnie nie kocha. Jezus daje łzy ale daje i radość. Czuję Jego przebaczenie, tylko teraz muszę iść do spowiedzi. Ale jak tu iść jak człowiek taki radosny? Ech te moje emocje...zawsze albo na górze albo na dole, nigdy stonowana.
Jezus odkrywa przede mną obraz mnie samej i jestem zaskoczona, że taka jestem.
Na mszy św. ostatnio staję przed Bogiem taka jak w danym momencie się czuję że jestem. A Jezus to bierze i przemienia. Niesamowite. A ja tyle szukałam sposobu na to by móc się zmieniać, a to wystarczy stanąć i powiedzieć Jezus staję dziś taka i taka, z takimi i takimi emocjami! Nie mówię, ze jest łatwo. Bo jest czarna strona. Ale Jezus pokazuje mi, że poradzimy sobie z nią.

A co do krucjaty.... to niesamowite cuda!!!!!!! Nie ma zmian widocznych ale jest oczyszczenie, była nawet rozmowa.... Dołączyłam do Ruchu Wiernych Serc i bardzo się z tego cieszę. Praktycznie zobowiązania wypełniam od prawie roku. To był impuls żeby dołączyć. Wiem, ze będzie dobrze.

zdjęcie oczywiście made by aQada  czyli ja  :)

niedziela, 26 lutego 2012

"Czyniąc dobro nie można mieć oczekiwań"

Weekend w sumie to trudny do opisania. Bardzo ciepło minął. Szczególnie niedziela. Ale gdzieś w środku wewnętrzny oskarżyciel stara się mi go popsuć minionymi  nieprzyjemnościami. Trudno mi bronić siebie, obracac w żart przytyczki. Reaguję zaraz wyniosłością, nie patrzę  w oczy jak mówię prawdę. Krzywdzę i siebie i innych. Na ten Wielki Post m.in. podjęłam postanowienie pracy nad szacunkiem dla samej siebie. Trudne to zadanie, bo łatwiej powiedzieć co się myśli za plecami, niż na spokojnie, z uśmiechem - by nikogo nie zranić - ale stanowczo, by obronić swoje granice i nie dać się zawłaszczyć. Nie umiem znaleźć środka. Mój języczek lata jak szalony to od 0 to do 100... ale nigdy 50. Jakbym się bała. Właśnie kolejny raz strach. Bo może akurat jak zacznę umieć być po środku, to okaże się, ze znów jakieś ciepełko muszę opuścić?
Nie wiem. Wiem jedno, ze mnie to już męczy. Męczy mnie moja osoba, moje poddaństwo, a w środku złość że nie umiem być asertywna.
A tak naprawdę stoi za tym wszystkim pan zwany egoizmem. Czego jeszcze nie chcę oddać Jezusowi? Gdzie jeszcze panoszy się moja pycha? Gdzie są źródła moich bolączek i tzw. "przykrości" ?
Moja siostra pięknie powiedziała " czyniąc dobro nie można mieć oczekiwań". Otóż to... a ja oczekiwania miałam zawsze: stworzony schemat jak każdy powinien postąpić... scenariusz się sypie a ja popadam w złość na daną personę. Chyba wreszcie jestem wolna od OCZEKIWAŃ. Przestałam oczekiwać od ludzi zachowań czy reakcji na moją pomoc itp zgodnie ze swoim schematem działania. Każdy ma swój ogródek. Nie odpowiadam za kogoś emocje, myśli, kompleksy i uprzedzenia. A tak potrafiłam katować się do niedawna co kto powiedział, pomyślał itd. I to blokowało moje działania.
Mały misz -  masz, ale tak bywa jak człowiek porządkuje swoje wnętrze.

źródło: http://demotywatory.pl/1945056/Egoizm

"Czyniąc dobro nie można mieć oczekiwań"

Weekend w sumie to trudny do opisania. Bardzo ciepło minął. Szczególnie niedziela. Ale gdzieś w środku wewnętrzny oskarżyciel stara się mi go popsuć minionymi  nieprzyjemnościami. Trudno mi bronić siebie, obracac w żart przytyczki. Reaguję zaraz wyniosłością, nie patrzę  w oczy jak mówię prawdę. Krzywdzę i siebie i innych. Na ten Wielki Post m.in. podjęłam postanowienie pracy nad szacunkiem dla samej siebie. Trudne to zadanie, bo łatwiej powiedzieć co się myśli za plecami, niż na spokojnie, z uśmiechem - by nikogo nie zranić - ale stanowczo, by obronić swoje granice i nie dać się zawłaszczyć. Nie umiem znaleźć środka. Mój języczek lata jak szalony to od 0 to do 100... ale nigdy 50. Jakbym się bała. Właśnie kolejny raz strach. Bo może akurat jak zacznę umieć być po środku, to okaże się, ze znów jakieś ciepełko muszę opuścić?
Nie wiem. Wiem jedno, ze mnie to już męczy. Męczy mnie moja osoba, moje poddaństwo, a w środku złość że nie umiem być asertywna.
A tak naprawdę stoi za tym wszystkim pan zwany egoizmem. Czego jeszcze nie chcę oddać Jezusowi? Gdzie jeszcze panoszy się moja pycha? Gdzie są źródła moich bolączek i tzw. "przykrości" ?
Moja siostra pięknie powiedziała " czyniąc dobro nie można mieć oczekiwań". Otóż to... a ja oczekiwania miałam zawsze: stworzony schemat jak każdy powinien postąpić... scenariusz się sypie a ja popadam w złość na daną personę. Chyba wreszcie jestem wolna od OCZEKIWAŃ. Przestałam oczekiwać od ludzi zachowań czy reakcji na moją pomoc itp zgodnie ze swoim schematem działania. Każdy ma swój ogródek. Nie odpowiadam za kogoś emocje, myśli, kompleksy i uprzedzenia. A tak potrafiłam katować się do niedawna co kto powiedział, pomyślał itd. I to blokowało moje działania.
Mały misz -  masz, ale tak bywa jak człowiek porządkuje swoje wnętrze.

źródło: http://demotywatory.pl/1945056/Egoizm

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...