Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o. Adam Szustak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o. Adam Szustak. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 września 2012

Małe wielkie rzeczy


Ignaś dziś padł. Akurat był po myciu, ja zdążyłam tylko pieluszkę mu założyłam gdy zadzwonił telefon - po 5 min rozmowy zorientowałam się, ze małego nie słychać. Przerażona biegiem do pokoju - a on już spał! Pan Bóg pobłogosławił za posłuszeństwo wobec Jego postanowień. Ciężko było swoje "ja wiem lepiej" do kieszeni schować. A za to i telefon od dawno niesłyszanego przyjaciela, i zupa wyszła przepyszna, i mały zasnął, i nowenna pompejańska owocna i była lekka .... cuda i łaski za to tylko, ze zamiast iść do katedry z bólem serca, z pogrzebaniem "ale przecież ja muszę ..." pojechałam do domu. Teściowa była umówiona i mogłam oszukać Roberta, ze zostaję po godzinach- on jechał by jak wariat spod Lublina. Tymczasem zdecydowałam pojechać do domu. I to było miłe Bogu :) Tak jak w dzisiejszym rozważaniu Modlitwy w drodze na wtorek 11.09.2012 r.," by prosić o świadomość, że zaproszenia Jezusa skierowane do ciebie są bardzo dobrze przez Niego przygotowane, niech to dodaje ufności" I to było takie zaproszenie"Agatka, chodź Ja mam na dziś o wiele ciekawszy plan na Nas. Zaufaj mi." Mała rzecz, ale przecież Jezus mówi"sługo dobry i wierny, byłeś wierny w małych rzeczach nad wieloma cię postawię".
Akurat  w niedzielę ojciec Adam w kazaniu pt Westchnienia Jezusa mówił o siedzeniu przy Nim, jak ten głuchoniemy z ewangelii, i dał słuchaczom  3 dni na własnie takie trwanie z Jezusem, by później móc odetchnąć- westchnąć z Nim, ze to już za nami, że minęło i można odpocząć. Nie sądziłam, że Jezus będzie chciał takiego trwania przy Nim:)


kazanie z niedzieli 9.09.2012 o. Adama Szustaka http://78.46.106.248/langustanapalmie/2012.09.09.XXIII.niedziela.zwykla.mp3

sobota, 12 maja 2012

coś o mnie

Zakupiłam croissanty w Lidlu, wcześniej przeczytałam rozdział książki o. Adama i  się zaczęło. Doszło do tego Debout sur la zinc z przepięknym "yarata yarata yaratata" http://www.youtube.com/watch?v=4YJXSPXkVo8&list=FLc6Rhnh8sDK8PBFONHEk3aA&index=649&feature=plpp_video i znów byłam w Paryżu.... W związku z tym napisałam petycję - list do Pana Boga.
Ojciec Adam czy Ojciec Fabian to zakonnicy, którzy pokazują mi, ze to co we mnie to prawdziwe i nie wolno mi z tym walczyć...bo taka jestem i taki mój sposób przyjaźni z Jezusem. Dało mi to radość i pokój. Pokazało, że moja intuicja jest dobra, mam dobry kompas duchowy. I nim się kierować w drodze do Boga, bo On tego wręcz żąda ode mnie! Moich emocji, zwierzeń, łez, tego bym Mu dziękowała ale i byłą zła na to wszystko.
To moja droga, na której Jezus mnie utwierdza aż wreszcie o. Szostakiem dotarł do mnie.
Odkryłam, ze dominikańska droga jest mi bliska bo podobna do mnie, tego jaka jestem . Odetchnęłam z ulgą. Nie obrażałam Boga swoim sposobem bycia przed Nim.
I cóż w liście - prośbie zarwałam to, czym mnie o. Szostak zainspirował. Żadna bylejakość, wszystko dla mnie ma być co najlepsze, choć nie znajduję powodów by na to zasługiwać jednak o to proszę i będę w tym uparcie zarzucać petycjami i wnioskami, podaniami i listami.
A Bóg się cieszy widząc mnie taką radosną, i odetchnął z ulgą, ze wreszcie do mnie dotarł z tym jaką mnie widzi i jaką chce bym była.

Ps.
Kocham Cię mój Tato Niebieski!
Kocham Cię Mój Zbawco najlepszy Przyjacielu!
Kocham Cię Miłości nieogarniona, która wiejesz tam gdzie chcesz!


poniedziałek, 23 kwietnia 2012

8 dzień tygodnia

Czytając opowiadanie Hłaski 8 dzień tygodnia, zastanawiałam się o co chodzi (byłam wówczas w liceum).
Dziś jest mój 8 dzień tygodnia. Dziś dzień błogosławieństwa swojego męża. To dało mi ogromną siłę rano, gdy było najtrudniej. Zamiast zakręcać się w swój żal, smutek i zatapiać się w tym jak mi jest źle, poprosiłam Boga aby błogosławił dziś mojemu mężowi. Aby przez to błogosławieństwo pękła ta szyba, ta zapora, która nie pozwala mi w pełni wybaczyć. Bóg wysłuchał modlitwy. Moje "ja" zniknęło, a ja zobaczyłam słońce. Była pokusa zatapiania się w łzy i uskarżanie jak zostałam potraktowana źle. Ale modlitwa serca wszystko wróciła na swoje miejsce. 
I dziś Pan błogosławii obficie.
Wczoraj wysłuchałam kazania o. Szustaka o pieczonej rybie http://188.40.128.88/op/beczka/nagrania/dwudziestki/2012.04.22.mp3. I dziś były zajęcia praktyczne z zjedzenia pieczonej ryby, którą jest sam Jezus. Pierwszy raz uwierzyłam, że Jezus zjadł naprawdę moją śmierć: moje lęki, strachy, ze naprawdę zmartwychwstał. I dziś bez lęku - no może maleńkie stresy były, ale wynikały z nagłych decyzji, będących dla mnie zaskoczeniem - jeździłam autem w godzinach tzw. lubelskiego szczytu. 
Bóg dał też możliwość zobaczenia męża, który zrobił zakupy. Mogłam się z nim przywitać i pożegnać:)

Mój ósmy dzień tygodnia jest dniem błogosławieństwa Bożego, ale musiałam dać swoje 100%: zaprzeć się tego co tak bardzo lubię - paprania się w swoim cierpieniu, i dać się wyciągnąć Jezusowi i uwierzyć, ze naprawdę On zabrał na krzyż moje lęki, moje grzechy. Naprawdę jestem martwa dla grzechu. A teraz muszę to  Jezusa pomocą wprowadzić w czyn, bo jakże miłe jest w swoim bagienku..... 

Pobłogosławił Bóg w pracy i w domu - przy przygotowywaniu posiłku i znoszeniu psot synka... Naleśniki wyszły takie, jak nigdy dotąd :) Dziękuję Ci Jezu za nie :) I bałagan jakiego przysporzył mi Ignaś nie wywołał szału, ale skończyłam naleśniki, a potem odkurzyłam. Zobaczyłam dziś, ze nie można zaczynać 100 czynności na raz, ale po kolei - najpierw jedna, potem druga. 


Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...