Pisanie...fajna sprawa. Ostatnio koleżanka uświadomiła mi, ze nie pisze się dla innych a dla siebie.
Nie po to by się innym podobało, ale po to by realizować siebie, by czuć ze to co robię zmienia mnie.
To piszę. Sobie a muzom.
Do wierszy próbuję wrócić.
Refleksje?
Czytając Seligmana "odkryłam" ze jestem pesymistą średnim, jednak ów pesymizm wpływa na całe moje życie negatywnie. Brnąc dalej okazało się że jestem w stanie depresji zwykłej. A przykład z wytapetowaną kuchni ą w stanie przygnębienia to wypisz wymaluj o mnie. Nawet jak zrobię coś takiego, to i tak dojrzę 3 dosłownie 3 kwiaty na 3 paskach, które krzywo ze sobą połączyłam. To nic że reszta świata będzie podziwiać mój wysiłek. Ja widzę te 3 źle sklejone kwiaty.
Zaczynam zmieniać myślenie. Mam nadzieje, ze po tej lekturze wejdzie mi to w krew. I faktycznie będę żyć w obfitości.
Przypadków nie ma. Temat na skzolenie wcale nie wpadł mi przypadkiem. Znów jestem gotowa, by odkryć kolejne rzeczy w sobie, które mnie zgniatają i jestem gotowa do zmian. Bóg wie dobrze co robi, a mi się cholernie Jego plan działania podoba.
Opowiadania, którymi obecnie się raczę co poranek w większości dotykają mnie. Snuję refleksje i mocno odnoszę do siebie. Czuję się w nich dobrze. Czuję emocje i uczę się że aby założyć czerwony płaszcz nie trzeba być niewidomym.
Wiadomo nie zmienię się tak jakbym chciała wewnątrz, bo to tam to jest przerysowane. Nie umiem wypośrodkować. Od razu chwiałabym przejść do sedna. Dla mnie nie ma środka. Musze nauczyć się techniki małych kroczków, bo wtedy dojdę do takiej siebie, jak mieszka tam głęboko we mnie.
A 14 luty?
No tak, dobrze, ze jest bo może tego dnia niektórzy po raz pierwszy od roku albo i więcej usłyszą że są kochani. Wbrew temu, ze to banał, czasem banały nam potrzebne, by życie nabrało kolorów.
fajny ten czas poznawania siebie i zmian, bo znaczy rozwijasz się :)
OdpowiedzUsuńhmm fajny i nie fajny... dużo to kosztuje i tak naprawde jest się samym i zdanym na siebie...
OdpowiedzUsuńmoim zdaniem wszystko co dobre i wartościowe dużo kosztuje...
OdpowiedzUsuńczłowiek jest sam, nikt za niego walczyć nie może ani tego nie zrobi, ale nie zgodzę się że zdany jest na siebie bo może zdać się na Jezusa..