I się doczekałam.
Wreszcie wiosenne dni. Słonko przygrzewa. Co prawda wiatr jeszcze taki zimniejszy, jakby zima ostatkiem sił chciała pokazać kto tu rządzi, ale bilans wychodzi na plus. Jest ciepło.Wczoraj wreszcie w wiosennych butach, polarze. Ignaś bez tony puchatych kurtek.
Martwi mnie fakt zaopatrzenia Martynki w nowe obuwie -raz pieniądze a dwa brak odpowiednich butów. Jak są to na pewno nie dla dziecka 11- sto letniego.
Tak przykrywka była... a tak naprawdę?
Cóz piątek i sobota znów dni, w których ogromnie przeżywałam. Usłyszałam parę ciężkich rzeczy na swój temat, i jako przeżuwacz, żułam je dwie doby.
Rozmowa z Jagodą i mamą pomogły mi nabrać dystansu i odnaleźć na nowo radość życia u boku Jezusa.
Poza tym zawsze w takich chwilach na myśl przychodzi mi Faustyna Kowalska i to jak ona miała pod górkę.
W końcu zgodziłam się na przemianę , na uzdrowienie na Jego warunkach. Oddałam Jezusowi i czas i miejsce.
Nabrałam dystansu, ale nabrałam też pokory. A przecież o to się modliłam.
2 tygodnie wcześniej odkryłam, że ludzie prawdę powiedzą tylko wówczas gdy mają możliwość anonimowego wypowiedzenia się. Przeżuwałam to tez dwa dni, ale potem dało mi sile raz, że do zmiany a dwa do działania. Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz - że tak podsumuję.
Zamiast jak dawniej dołować się, rozciągać to wszystko na całe moje życie, wyciągnęłam z tego wnioski, odpowiednio zakwestionowałam sytuację niekorzystną, przemodliłam ... i podsunęłam siostrze swój pomysł na szkolenie. Szkolenie z EFS nie tylko dało mi nowy zawód ale dzięki temu odkryłam książkę Seligmana o optymizmie. To, co tam przedstawił weszło mi tak w krew, jakby to było coś oczywistego! Skończyło się w mojej głowie gnębienie mnie. Mam nadzieję, że okres przygotowawczy minął, a teraz wreszcie nadejdzie działanie. Zresztą jak uczeń gotowy to i mistrz się znajdzie. JA chce działać. Nie myślę, jak sobie poradzę w pracy, nie myślę , że inni są ... i tu cała seria myśli, które doprowadzały mnie do poczucia beznadziei, które zatruwały mi życie i nie mogłam wyjść z kokonu. Jezus żyje i prawdziwie działa z mocą swoją wśród nas!
poniedziałek, 14 marca 2011
środa, 9 marca 2011
Kobieta która pozbawia marzeń
Rujnujesz moje marzenia!! usłyszałam od swojej 11. letniej córki. A jakie jej zrujnowałam? Wyjazd do mojej siostry na kilka dni do UK -co wiąże się lotem samolotem, wcześniej marzenia o zwierzątku (krab nie przeżył 3 wylinki). a teraz marzenie o nocowaniu u Oli.
Gdy powiedziałam, że inicjatywa wyjść musi od osoby, u której chcemy nocować, odparła, że nie ma się czekać aż ktoś zaproponuje, tylko trzeba działać. Zamurowało mnie!! Odpowiedź na moje pytania, kierowane tam , do Nieba, do samego Boga. Właśnie! Nie ma co czekać aż inni zaproponują mi prace, zauważa moje talenty w tłumie innych. Jeśli sama nie zacznę walczyć o siebie -nikt nie zawalczy o mnie. Poza Jezusem oczywiście, ale i On nic nie zdziała jak po kolejnej okazji, która mi podsunął, ja dalej będę siedzieć"pokornie" i czekać, aż okazja mnie łaskawie zauważy.
Wypisałam kilka fundacji. Wahałam się czy iść do nich. teraz wiem, że pójdę, ale po stażu. Poza tym do końca maja muszę umieć się sprzedać. A to wiąże się z wiarą w siebie, z wiarą, że to co mówię, to co posiadam ma wartość. Bo bez tego nikt mnie nie kupi. I dlatego ja tak obdarowana takimi talentami, siedzę w domu- bo jestem sierotką, która źle pojęła powiedzenie o pokorze ssącej dwie krowy. To nie pokora a cwaniactwo! Wręcz chamstwo! No bo nie dość, że u jednej się najesz, to jeszcze druga Ci da. Jezus powiedział, temu kto dostał talent i go rozwinął będzie dodane, a temu kto zakopał i to jeszcze będzie ZABRANE!!!
Jako refleksja dzisiejsze Prosto z serca:
""Owocem pokory jest bojaźń Pańska, bogactwo, szacunek i życie" - Księga Przysłów 22:4
Pokora. To jest taka cecha, którą kiedy myślimy, że już ją osiągnęliśmy, to właśnie ją straciliśmy. Pokora nie opiera się na fałszywym zaniżaniu własnej wartości. To byłoby zaprzeczeniem tego wszystkiego, czym obdarował nas Bóg.
Więc, czym tak naprawdę jest pokora? Jest to realistyczne spojrzenie na samego siebie, z pełną swiadomością swoich atutów i słabości. Pokora oznacza stanięcie w prawdzie o samym sobie, jest zaprzeczeniem wywyższania samego siebie wobec innych. Jednocześnie jednak prawdziwa pokora nie polega na poniżaniu siebie. Wręcz przeciwnie, właściwie rozumiana pokora będzie nas prowadzić do odkrywania prawdziwej wartości tego, kim jesteśmy. Dlatego właśnie Salomon napisał: "Owocem pokory jest bojaźń Pańska, bogactwo, szacunek i życie." "
Gdy powiedziałam, że inicjatywa wyjść musi od osoby, u której chcemy nocować, odparła, że nie ma się czekać aż ktoś zaproponuje, tylko trzeba działać. Zamurowało mnie!! Odpowiedź na moje pytania, kierowane tam , do Nieba, do samego Boga. Właśnie! Nie ma co czekać aż inni zaproponują mi prace, zauważa moje talenty w tłumie innych. Jeśli sama nie zacznę walczyć o siebie -nikt nie zawalczy o mnie. Poza Jezusem oczywiście, ale i On nic nie zdziała jak po kolejnej okazji, która mi podsunął, ja dalej będę siedzieć"pokornie" i czekać, aż okazja mnie łaskawie zauważy.
Wypisałam kilka fundacji. Wahałam się czy iść do nich. teraz wiem, że pójdę, ale po stażu. Poza tym do końca maja muszę umieć się sprzedać. A to wiąże się z wiarą w siebie, z wiarą, że to co mówię, to co posiadam ma wartość. Bo bez tego nikt mnie nie kupi. I dlatego ja tak obdarowana takimi talentami, siedzę w domu- bo jestem sierotką, która źle pojęła powiedzenie o pokorze ssącej dwie krowy. To nie pokora a cwaniactwo! Wręcz chamstwo! No bo nie dość, że u jednej się najesz, to jeszcze druga Ci da. Jezus powiedział, temu kto dostał talent i go rozwinął będzie dodane, a temu kto zakopał i to jeszcze będzie ZABRANE!!!
Jako refleksja dzisiejsze Prosto z serca:
""Owocem pokory jest bojaźń Pańska, bogactwo, szacunek i życie" - Księga Przysłów 22:4
Pokora. To jest taka cecha, którą kiedy myślimy, że już ją osiągnęliśmy, to właśnie ją straciliśmy. Pokora nie opiera się na fałszywym zaniżaniu własnej wartości. To byłoby zaprzeczeniem tego wszystkiego, czym obdarował nas Bóg.
Więc, czym tak naprawdę jest pokora? Jest to realistyczne spojrzenie na samego siebie, z pełną swiadomością swoich atutów i słabości. Pokora oznacza stanięcie w prawdzie o samym sobie, jest zaprzeczeniem wywyższania samego siebie wobec innych. Jednocześnie jednak prawdziwa pokora nie polega na poniżaniu siebie. Wręcz przeciwnie, właściwie rozumiana pokora będzie nas prowadzić do odkrywania prawdziwej wartości tego, kim jesteśmy. Dlatego właśnie Salomon napisał: "Owocem pokory jest bojaźń Pańska, bogactwo, szacunek i życie." "
Subskrybuj:
Posty (Atom)