I koniec wakacji u rodziców. Wracam do Lublina. Nie chcę, ale muszę. W sumie to nawet nie mogę powiedzieć, ze do domu, bo tak naprawdę to ja go nie mam. TU u rodziców, tam z teściami. Jestem zmęczona tym życiem w Lublinie. Ale nic nie mogę poradzić.
Moja kondycja duchowa jest marna. Czuję się fatalnie, jadę na resztkach paliwa jakim jest Eucharystia.
Ufam Bogu do momentu, gdy idzie po mojej myśli, a jak nie, to już panika.
Czasem to się zastanawiam po co ja żyję, w jakim celu Bóg mnie stworzył?
Nie chcę wracać do Lublina. I jest mi bardzo smutno.\
A Pan Bóg si do mnie uśmiechnął i uspokoi moje serce, dając do przeczytania ten artykuł
http://gosc.pl/doc/1616342.Szkaplerz-nosze-pod-koszula i przypomniał co jest ważne w życiu: modlitwa, Pismo św i zawierzenie Mu swojego życia, przychodzenie do Niego ze wszystkim i szukanie w tu i teraz Jego obecność. I zawsze pytać Go o opinię. Na razie nie mam ku temu sił. Obumarłam, a On podlewa i mówi dasz radę, a ja zapalam się na chwilę, a potem wszystko odchodzi. Bo dopada zniechęcenie i w głowie kołacze ciągle , że przecież to nic nie da. A ja się poddaję. Bez Jego łaski i błogosławieństwa nie dam rady niczego zmienić. Nie chcę rzucać się na Brewiarz, bo a moment ide do pracy i nie wyrobię z modlitwami. Pismo św fakt zapuściłam się w czytaniu. O mszy św codziennej nie ma mowy, bo Ignaś jest jaki jest, a po zmianie lokum naszej pracy rano nie mam jak iść. Ale tak myślę, ze może właśnie o to Panu Bogu chodzi. Żebym zaczęła od swojej rodziny, tam służyć bo On całopaleń nie potrzebuje tylko miłości, a mnie łatwiej było iść na msze niż kochać bliskich i im służyć. Walczę z Nim jeszcze o to, ale wierzę, ze jeśli mimo oporów mam w sercu pragnienie to On je zmieni i uczyni zdolnym do miłości.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smutek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smutek. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 6 sierpnia 2013
czwartek, 16 lutego 2012
Friend of mine
A mnie dziś smutno. Zła jestem na samą siebie, że tak bardzo zabiegam o względy ludzi, zamiast z takim samym zapałem zabiegać o względy Boga i męża. Nie umiem jeszcze pytać po co? a ciągle "dlaczego" tak otwieram innym swój ogród, likwiduje swoje granice dla nich a potem mam zal że jest jak jest. Czuję się smutno. I złą jestem na siebie, ze tak bardzo jak na kimś mi zależy tak zabiegam o niego, że zapominam o Bogu, sobie i bliskich, że psuje mi się nastrój i ma to wpływ na rodzinę. Mam żal do siebie że z takim zaangażowaniem walczę o przyjaźń innych, że aż zatracam swoją godność, wolność i na miejscu Boga stawiam takich ludzi. A Bóg mówi "Oderwijcie się od tych ludzi przewrotnych". I wcale Bóg nie mówi o tej drugiej stronie a o mnie, o tym czy aby na pewno moje intencje są czyste a nie wyrachowane i przypadkiem nie nastawione na jakąś dozgonną wdzięczność. By takim zachowaniem kupić sobie czyjąś przyjaźń, by w razie "awarii" mieć kartę przetargową i móc w momencie złego zachowania tychże przyjaciół użalać się nad sobą, pokazując wszystkim jakąż ja dobrą i oddaną byłam.
Albo by porzucić obarczanie innych swoimi problemami, wymagać od nich by zapełniali moje pustki uczuciowe sobą i byli na moje zawołanie.
Mocno wiąże ze sobą ludzi, emocjonalnie ich pożeram. Ale głodna jestem ludzkiego ciepła. Szkoda, ze szukam go u tych, dla których jest niczym, a dla tych, dla których jest wszystkim -ja odrzucam i wionę chłodem.
A to dedykacja dla mnie ode mnie Nie muszę chyba tłumaczyć Kim jest Ten kto nazywa mnie w tej piosence przyjacielem : Archive chyba nie spodziewał się takiego odbioru tej piosenki No cóż tylko Jezus chce biec ze mną i jemu powinnam oddać wszystko i zaufać Ale trudno mi, bo w pewnych obszarach swojego życia straciłam wiarę ze jeszcze me usta napełni śmiechem a moim wargom każe wołać radośnie (Hb 8,21) Tą pustkę zapełniam zamiast Jezusem, ziemskimi fascynacjami bo potrzeba kontaktu z innymi jest tak silna .... Nie dorosłam w tej dziedzinie do pytania po co a pytam wciąż dlaczego:
- jestem taka naiwna
- tak bardzo innym pozwalam przekraczać swoje granice, że potem smucąc się nie mam nawet jak powiedzieć ze mnie zranili, bo nie zrozumieją
- nie umiem być po środku tylko albo jestem zimna albo gorąca
- wolę stawiać ludzi na tronie swojego życia emocjonalnego i uczuciowego zamiast Boga, a potem zadręczam Go prośbami o pomoc
- tak bardzo szukam potwierdzenia swoich talentów w oczach innych ludzi, zamiast zaufać Bogu
- tak bardzo poniżam swoją wartość, gloryfikując innych w nadziei, ze i oni mi tym samym odpłacą
- zapominam ile jestem warta w oczach Boga i jak cenna dla Niego jestem
Nie zmienia to faktu ze jest mi smutno ;) i pewnie będzie przez jakiś czas ale jestem silna Jego siłą :)
http://www.youtube.com/watch?v=zBG24UKeR9E
tłumaczenie: Przyjacielu zasmucasz mnie
Przyjacielu jest tyle dookoła
Spróbuj się porozumieć
Nie oczekuj
Ponieważ chcę biec z Tobą
Ponieważ chcę biec z Tobą
Ponieważ chcę biec z Tobą
I może wtedy będziemy mogli razem spacerować
Przyjacielu wpadasz w paranoje
Przyjacielu niszczysz swoją duszę
Oni wszyscy się z Ciebie śmieją
Oni wszyscy Cię odrzucają
I Chcę biec z Tobą
I Chcę biec z Tobą
I Chcę biec z Tobą
I może wtedy będziemy mogli razem spacerować
Ponieważ chcę Cię widzieć bez bólu tym razem
Ponieważ chcę widzieć jak błyszczysz
Oślep mnie, Oślep mnie, Oślep mnie
Ponieważ chcę biec z Tobą
Ponieważ chcę biec z Tobą
Ponieważ chcę biec z Tobą
Może wtedy będziemy mogli razem spacerować
Razem
Razem
Razem
Razem
Przychodzę żeby Cię wywlec
Wylec Cię z tego
I możemy spacerować razem
I możemy spacerować razem
I możemy spacerować razem
I możemy spacerować razem
Razem
Razem
AMEN :) nadal mi smutno i czuję się oszukana
Subskrybuj:
Posty (Atom)
