poniedziałek, 3 lutego 2014

Male świadectwo

Kochani,

chcę podzielić się moją małą radością. Otóż dziś mamy święto Matki Bożej. Ja na mszy św byłam na 10:30, ale ponieważ w dniu dzisiejszym postanowiłam podjąć roczną krucjatę w intencji męża i dzieci oraz zawierzyć dzieciaki Matce Bożej dosżłam do wniosku, ze jak tak bez przyjęcia Komunii takie rzeczy robić. W trakcie mojej spowiedzi było poświęcenie gromnic - ja wiem, ze Pan Bóg działa i w konfesjonale i pewnie moja gromnica była poświęcona, ale ;)-w związku z powyższym moja Martyna wzięła gromnicę na mszę na 18:00. Ponieważ ciemno to ją zaprowadziłam i potem poszłam ja odebrać po mszy św. W drodze zaraz po wyjściu bardzo przeraziłam się gdy usłyszałam grupę młodych chłopaków zachowujących się w sposób który może budzić strach o swoje życie. Przyśpieszyłam kroku i dzięki Bogu dotarłam bezpiecznie pod kościół. Normalnie to się mi takie rzeczy nie zdarzają... Ale dziś dla mnie ważny dzień i widać bardzo ważny bo chyba zły szaleje ale Pan Jezus i Matka Boża jedynie na tyle mu pozwolili. 
Msza św, zakończyła się i patrze  a moje dziecko z zapaloną gromnicą wyszło. Przyglądam się gromnicy- ledwo się tli. Myślę, zaraz zgaśnie. Gdzie tam! Doniosłyśmy do samego domu! A w domu Ignacek mógł ją zgasić mówić Bogu niech będą dzięki w odpowiedzi na moje światło Chrystusa.
I tak idąc z tą zapaloną gromnicą na początku uznałam, ze za chwilę zgaśnie-no przecież mróz i wieje, ludzie w osłonkach mogli donieś a nie my bez jakiejkolwiek ochrony. I przyjęłam to jako pewnik. Kiedy byłyśmy w połowie drogi do domu-ze względu na to, ze Martynka odniosła kontuzje na stoku wybrałam dłuższą, ale bezpieczniejszą drogę dla niej-zaczęłam chcieć donieść to światło do domu. I zaczęły się małe nerwy, Wtedy dotarło do mnie, ze nie ode mnie to zależy a od Pana Boga. Nadzieję traciłam co chwila-przecież wiało!!! 
Nie zgasło to światło. Tym bardziej to dla mnie takie mocne doświadczenie opieki Matki Bożej, ze gromnicę pierwszy raz święciła Martynka i ze uczyniła to w  dniu, w którym zawierzyłam ją Matce Bożej. 
I zawstydzenie dla mnie, że ja bym z zapaloną gromnicą z kościoła nie wyszła-bo miałabym gotowy scenariusz jak się to skończy. A moje dziecko wyszło bo inni tak wychodzili i doniosła światło Chrystusa do domu, do Ignasia. 
I tak jak byłyśmy za rogiem kościoła gdzie był przeciąg i  to światło rozbłysło mocno na tym wietrze to taka nadzieja, taka radość, ze Jezus naprawdę te mroki rozświetla, ze On ze swoją Matką jest z nami, ze troszczy się i chroni od złego. Że zły to może tylko postraszyć jak wściekły pies na łańcuchu, bo tyle moze gdy z nami jest Matka Boża. 
Kochani dzielę się tą radością bo to ważny dzień dla mnie. Bóg dał mi pokój w sercu bym nie bała się o moje dzieci. Pokazał, ze ma je w opiece najlepsza Matka na świecie. Powiedziałam Martynce,, ze musi ja Maryję bardzo kochać i Jezus skoro tak ta gromnica  w jej ręku się pali :)

wtorek, 17 grudnia 2013

Niech twe serce nie twardnieje, Bóg chce przytulić i uzdrowić

Słyszałem twoją modlitwę, widziałem twoje łzy. Uzdrowię cię. Iz 38,5

Musze się podzielić tym Słowem. Bóg odpowiedział i dal obietnicę, ze uzdrowi. Od kilku dni jestem pobita każdy dzień to kolejne kopniaki, razy, każdy olejny dzień to przegrana-zamiast w imię Boże i dla chwały Bożej to dla siebie i swojego ja. Nie poddałam się jednak, nie dałam się w czarną rozpacz wciągnąć. Skoro się modle jak mogę ulegać kłamstwom diabła? Pan jest moim pasterzem i choćbym szła przez ciemna dolinę, choćby mnie złe obija z każdej strony nie ulęknę się, choćby było beznadziejnie nie mogę zwątpić. Trudno było, dopóki na Fb przewijając strony - jak zwykle nie wiedziałam czemu tak przewijam i co ja chce znaleźć.. - mój wzrok utkwił n tych słowach proroka Izajasza. To Boża obietnica. Nie mogę nie wierzyć. Bóg odpowiedział na moje wołanie, na moją rozpacz. Bogu niech będą dzięki, ze mnie podniósł ze usłyszał. Tylko kiedy usłyszał? Gdy stanęłam i powiedziałam prawdę, gdy powiedziałam Panu Jezusowi swój żal do Niego. Gdy nie udawałam. Przyszedł z takim Słowem!!!! Brak mi słów... Teraz czeka mnie spowiedź - wiele trudności by się do niej zebrać. Tym słowem Bóg ożywił mnie, ożywił to co umarło. Jego słowo to życie. Jedyne moje pragnienie to takie, by wszystkie takie momenty zachowywać w sercu, by Bóg wyrył je w moim sercu i  w chwilach ciemności, mojego schodzenia do Jerycha pamiętała o tych rzeczach, tych cudach i łaskach jakich Bóg dokonał. Bym nie traciła nadziei Jakby słońce wyszło jakby mi ktoś nowe oczy dał, nie wiem. TO wspaniałe uczucie gdy czujesz, widzisz ten świat ale inaczej, Czujesz życie, jego kolor, smak. Jest radość w tobie. To najpiękniejsze momenty w życiu. Dla nich warto żyć. I po raz kolejny Bóg pokazał, że kocha najbardziej gdy upadam, gdy jestem na dnie. Niczym na takie łasi nie zasługuję, bo jestem grzesznikiem z twardym sercem. Wstyd mi i nie czuję się godna tego wszystkiego bo oddawać nie umiem. Ale wierzę, ze i z tym Pan Bóg sobie poradzi. Teraz przywrócił mi życie. Jak w Ezechielu rozdział 37, 1-14 Ożywienie suchych kości. Tego Bóg dziś dokonał we mnie. W 2009 r. 12 grudnia miałam wylanie Ducha św. Wówczas był ten fragment czytany.Dziś doświadczyłam tego na sobie samej.  

Nie lubię gdy ten czas łaski odchodzi... taka pustka i tęsknota zostaje. Pragnę jedynie umieć oddawać te miłość jaką Bóg obdarowuje mnie, moim bliźnim... 

niedziela, 8 grudnia 2013

Nie bój się

Łk 1,30
«Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga."

Mam się przestać bać, bo Bóg obdarzył mnie swoją łaską. Kolejny cytat- Słowo Boga, które mnie uzdrawia. Po wczorajszym starotestamentalnym Precz, dziś Bóg mówi mi, że On jest ze mną, Dzięki wierze mogę wszystkiego dokonać w Nim. Chwała Panu, że obdarza mnie Bóg łaską wiary. I przypomina że u Boga nie ma nic niemożliwego. 

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...