Pokazywanie postów oznaczonych etykietą błogosławieństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą błogosławieństwo. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 maja 2012

Wydarzyło się

Dzieje się tak dużo, a ja milczę. Tyle błogosławieństwa, tyle cudów...
A dokoła piękny maj. Moja kariera rozwija się.. mam wrażenie jakby ktoś pchał do przodu coraz szybciej
 i szybciej i kiedy myślę by dać sobie spokój, taki splot wydarzeń mnie spotyka, ze oddalam głupkowate myśli.
Wiele dał mi List do Rzymian 12-13. Niesamowite odkrycie mojego wewnętrznego lęku przed śmiercią
 i sadem Bożym. Czatachowa i wysłuchane z 22 kwietnia spotkanie naprawdę jest owocne. Teraz to widzę. Wiele łez, złości żalu i trudnej sytuacji a to wszystko po to żebym Jezusowi wreszcie powiedziała całą prawdę. Żeby pogadała z Nim jak z Przyjacielem a nie szukała ludzkiego zrozumienia. Od tamtej rozmowy napełnił mnie pokój, radość i wiara, ze uda się bo Jezus jest ze mną, A skoro ksiądz mówi mi, ze we mnie jest światło i jestem blisko Boga to nie będę tego negować i przy upadkach wpadać w pychę i mówić Bóg mnie nie kocha. Jezus daje łzy ale daje i radość. Czuję Jego przebaczenie, tylko teraz muszę iść do spowiedzi. Ale jak tu iść jak człowiek taki radosny? Ech te moje emocje...zawsze albo na górze albo na dole, nigdy stonowana.
Jezus odkrywa przede mną obraz mnie samej i jestem zaskoczona, że taka jestem.
Na mszy św. ostatnio staję przed Bogiem taka jak w danym momencie się czuję że jestem. A Jezus to bierze i przemienia. Niesamowite. A ja tyle szukałam sposobu na to by móc się zmieniać, a to wystarczy stanąć i powiedzieć Jezus staję dziś taka i taka, z takimi i takimi emocjami! Nie mówię, ze jest łatwo. Bo jest czarna strona. Ale Jezus pokazuje mi, że poradzimy sobie z nią.

A co do krucjaty.... to niesamowite cuda!!!!!!! Nie ma zmian widocznych ale jest oczyszczenie, była nawet rozmowa.... Dołączyłam do Ruchu Wiernych Serc i bardzo się z tego cieszę. Praktycznie zobowiązania wypełniam od prawie roku. To był impuls żeby dołączyć. Wiem, ze będzie dobrze.

zdjęcie oczywiście made by aQada  czyli ja  :)

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

8 dzień tygodnia

Czytając opowiadanie Hłaski 8 dzień tygodnia, zastanawiałam się o co chodzi (byłam wówczas w liceum).
Dziś jest mój 8 dzień tygodnia. Dziś dzień błogosławieństwa swojego męża. To dało mi ogromną siłę rano, gdy było najtrudniej. Zamiast zakręcać się w swój żal, smutek i zatapiać się w tym jak mi jest źle, poprosiłam Boga aby błogosławił dziś mojemu mężowi. Aby przez to błogosławieństwo pękła ta szyba, ta zapora, która nie pozwala mi w pełni wybaczyć. Bóg wysłuchał modlitwy. Moje "ja" zniknęło, a ja zobaczyłam słońce. Była pokusa zatapiania się w łzy i uskarżanie jak zostałam potraktowana źle. Ale modlitwa serca wszystko wróciła na swoje miejsce. 
I dziś Pan błogosławii obficie.
Wczoraj wysłuchałam kazania o. Szustaka o pieczonej rybie http://188.40.128.88/op/beczka/nagrania/dwudziestki/2012.04.22.mp3. I dziś były zajęcia praktyczne z zjedzenia pieczonej ryby, którą jest sam Jezus. Pierwszy raz uwierzyłam, że Jezus zjadł naprawdę moją śmierć: moje lęki, strachy, ze naprawdę zmartwychwstał. I dziś bez lęku - no może maleńkie stresy były, ale wynikały z nagłych decyzji, będących dla mnie zaskoczeniem - jeździłam autem w godzinach tzw. lubelskiego szczytu. 
Bóg dał też możliwość zobaczenia męża, który zrobił zakupy. Mogłam się z nim przywitać i pożegnać:)

Mój ósmy dzień tygodnia jest dniem błogosławieństwa Bożego, ale musiałam dać swoje 100%: zaprzeć się tego co tak bardzo lubię - paprania się w swoim cierpieniu, i dać się wyciągnąć Jezusowi i uwierzyć, ze naprawdę On zabrał na krzyż moje lęki, moje grzechy. Naprawdę jestem martwa dla grzechu. A teraz muszę to  Jezusa pomocą wprowadzić w czyn, bo jakże miłe jest w swoim bagienku..... 

Pobłogosławił Bóg w pracy i w domu - przy przygotowywaniu posiłku i znoszeniu psot synka... Naleśniki wyszły takie, jak nigdy dotąd :) Dziękuję Ci Jezu za nie :) I bałagan jakiego przysporzył mi Ignaś nie wywołał szału, ale skończyłam naleśniki, a potem odkurzyłam. Zobaczyłam dziś, ze nie można zaczynać 100 czynności na raz, ale po kolei - najpierw jedna, potem druga. 


Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...