Przygotowuję się na egzamin Jakoś idzie Nie spodziewałam się że nawet tak ruszę
Za wiele nie mam ale jakiś szkic powstał mocniejszy
Przezywam nadal piątek i niedzielę
Nie znalazłam czapki niewidki, dzięki której mogłabym znikać w sytuacjach, gdzie łzy same się pchają do oczu i ciężko je powstrzymać a dokoła pełno innych
Niedziela dała mi kopa myślę ze to odpowiedź na moje modlitwy Teraz chyba radze sobie z moją słabością i teraz to jest moja przewaga nie jej.
Jestem zmęczona zimą. Z utęsknieniem wyglądam ocieplenia.
Paznokcie przechodzą tygodniowa kurację. Jutro ścieram 7 warst odżywki, licząc ze za 3 tygodnie przepoczwarzą się , będę mogła nimi szpanować. Szpanować szponami.
Włosy podrosły, czas skosić trawnik.
Brakuje mi przestrzeni. Zazdroszczę ludziom, którzy mają swój kawałek ziemi. Swój domek.
Dusze się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Lubię, kiedy piszesz :)