sobota, 12 października 2013

Raport Anioła



"Starszy rangą Anioł spogląda surowo na podopiecznego: 

- Opowiadaj. Krótko.
- Żyje. Chodzi do pracy. Liczy na coś.
- Na co?
- Trudno powiedzieć. Dwa razy pokazywałem mu szczęśliwy sen – nie widzi. Mówi, że praca go męczy.
- A co jest nie tak z jego pracą?
- Praca jak praca. Jak u wszystkich: szefostwo, robota, palarnia, plotki…
- Szef jest wymagający?
- Szef jak to szef, jak wszędzie. Boi się szefa, nie wiem czemu…
- Strachy przeganiałeś?
- Ma się rozumieć, w drodze do firmy. Skrzydłami machałem mu nad głową. Nawet chmury przegoniłem. Musiałem go skrzydłem w łeb palnąć, żeby zauważył, że słońce wyszło.
- A po pracy?
- Sklep. Telewizja. Zmywanie. Internet. Sen.
- Telewizor popsułeś?
- Popsułem, ale kupił nowy, nie wiem po co…
- Internet wyłączyłeś?
- Na pięć dni. To w pracy siedział do późna. Wolno im.
- No dobrze, a dni wolne?
- Śpi do południa. Sprząta mieszkanie. Wieczorem spotkanie z przyjaciółmi. Ględzenie bez sensu. Wódka. Rano z bólem głowy pod kołdrą. Albo przed telewizorem. Albo przed komputerem.
- A ona?
- Całkiem blisko. Trzy domy dalej. Robią zakupy w tym samym supermarkecie.
- Ustawiałeś ich razem w kolejce?
- Tak, zgodnie z instrukcją. A nawet z własnej inicjatywy – na przystanku autobusowym, w święta.
- Linie życia sprawdzałeś?
- Sprawdzałem, przecinają się. Wszystko się zgadza… Takie miasto widocznie… taki styl życia… nie mogę, szefie, nie dam rady wykonać zadania!
- Co ty pleciesz! Masz listę środków nadzwyczajnych?
- Mam, szefie: grypa z wysoką gorączką, zwichnięcie, złamanie, wypadek samochodowy, bankructwo, pożar, zamieszki, kryzys finansowy, wojna…
- Dobra, wyhamuj… 252 raporty niedokończonych spraw! Pracować wam się nie chce! Masz zgodę na wykorzystanie środków nadzwyczajnych – w imię Miłości! Tylko wybierz coś jednego…"

piątek, 11 października 2013

Powierz Panu swą drogę


Byłam 11 lat bezrobotna. W tym czasie odeszłam od Pana Boga, zaczęłam zamykać się na ludzi, moje serce stało się pełne nienawiści a z drugiej bardzo chciałam kochać i być kochaną. Kiedy Bóg postawił mi ultimatum albo idziesz w lewo i giniesz albo prawo i wtedy Ja cię prowadzę - w święto 3 króli w 2005 roku, moje życie zaczęło się zmieniać. Także i na gorsze. Bo zły zawsze daje od razu szczęście, tylko czemu to szczęście tak gorzko smakuje? Zmiany szły jak teraz na to patrze jak torpeda, choć wtedy wydawało mi się, że wszystko stoi w miejscu. Po 4 latach od nawrócenia usłyszałam o pompejańskiej i ją odmówiłam. W między czasie na świat przyszedł mój synek, pracę dostałam gdy mały miał rok, wcześniej znalazłam "przypadkiem" kurs dla trenerów finansowany z UE. Po jego ukończeniu tak dzwoniłam, tak byłam upierdliwa, ze dostałam zatrudnienie, a po miesiącu zatrudniła mnie fundacja do projektu na półtora roku. Samo przejście z jednego miejsca do drugiego formalnie było najeżone samymi niemożliwymi. Ale taką siłę jaką ja miałam starając się o staż, wysyłając CV do fundacji a potem egzekwować umożliwienie mi podjęcia pracy w fundacji, to po ludzku nie możliwe. Jestem ostatnią osobą, która walczy o swoje. A najlepsze to że Pan Bóg zadbał bym bez pracy nie została, gdy tam mi umowy nie przedłużono. Pracując w fundacji poznałam dziewczynę, która jako ewaluatora współpracowała na Uniwersytecie Medycznym. I zaproponowała mi bym tam razem z nią poszła. I tak bezrobotna byłam 10 dni, bo tyle zajęły mi badania lekarskie. Na początku było pół etatu, więc ciężko z kasą, ale teraz cały etat do lutego 2016 r. Czasem dopada mnie zwątpienie, że co zrobię, ale zaraz to odsuwam bo wiem, ze Pan Bóg ma mnie na oku i wie co dla mnie dobre. Zadba o moja pracę. Chwała Panu!

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...