"Cóż jest łatwiej: powiedzieć do paralityka: Odpuszczają ci się twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań, weź swoje łoże i chodź? Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów - rzekł do paralityka: Mówię ci: Wstań, weź swoje łoże i idź do domu! " Mk 2, 1-12
Ten fragment ewangelii bardzo długo mnie nurtował . Nie rozumiałam o co w nim Panu Jezusowi chodzi. Dziś zrozumiałam. Bóg odpuścił mi moje grzechy i mam wreszcie to pojąć i do mnie dziś kieruje słowa, w odpowiedzi na "A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich: Czemu On tak mówi? On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, prócz jednego Boga? "
Bo jeśli uważam, ze Bóg mi nie przebaczył, to czy ja w Niego wierzę? Czy naprawdę Jezus jest moim Panem?
Dziś Jezus chce mnie uzdrawiać!! Bo grzechy mi odpuścił. W I czytaniu mówi: "Nie wspominajcie wydarzeń minionych, nie roztrząsajcie w myśli dawnych rzeczy. Oto Ja dokonuję rzeczy nowej: pojawia się właśnie. Czyż jej nie poznajecie?" Iz 43, 18 - 19. To mówi do mnie Bóg. Dziś dokonuje nowej rzeczy i koniec ze wspominaniem, koniec tego ciepełka, z którego nie chciałam wyjść. Bóg odpuścił moje grzechy, a teraz chce obdarować mnie swoimi łaskami, uzdrowieniem. Koniec z moim "Ja". Koniec z użalaniem się nad sobą. Wyciągnął nóż z mojego serca i uświadomił mi moją pychę i niewiarę, ze jest Bogiem. Znów mnie uzdrawia z mojej ślepoty, pochylenia, głuchoty. Przychodzi nie łagodnie ale z mocą i siła. Bo jest Bogiem, który mnie kocha. Nadal ciężko mi to pisać, ale podjęłam decyzję. A Bóg wreszcie może działać.
Dziękuję Ci Boże, za ludzi jakich stawiasz na mojej drodze. Szczególnie za Elę . Amen.
"Oto Ja dokonuję rzeczy nowej: pojawia się właśnie. Czyż jej nie poznajecie?"
niedziela, 19 lutego 2012
sobota, 18 lutego 2012
bo Ty jesteś ze mną
Na obecny moment nie umiem wyrazić słowami, jak Bóg działa w moim życiu i jak przychodzi by mnie ratować. Gdy w czwartek płakałam, w piątek rano zrobił wszystko bym wróciła do Niego. Wyszłam z domu smutna, z poczuciem odrzucenia, wiedząc że i tak zapewne na przystanku poczekam 15 min bo w 8 min to ja nie zdążę dojść i jeszcze kupić bilety by pojechać wcześniejszym. Zdążyłam. Będąc w autobusie dopiero dotarło do mnie ze Bóg ma plan :) I miał. Mimo braku pojednania z Bogiem, poszłam na mszę a tam od razu do konfesjonału. Myślenie wyłączyłam. Prosiłam tylko Anioła Stróż i Ducha św o pomoc. Wyspowiadałam się.
Potem coaching, w którym Bóg pokazał mi że mam wziąć odpowiedzialność za swoje życie, bo inaczej nie może On w nie wejść i obdarować mnie tym co mi przeznaczył. Dziś na Sycharze uświadomił mi, że wysłuchuje moje modlitwy, ale ja nie przebaczyłam....sobie! Trzymam nóż z uporem maniaka. Jezus go chce wyciągnąć a ja trzymam i mówię Nie, niemożliwe żebyś mógł wybaczyć Tego się nie wybacza! Dziś miało mnie tam nie być. Zły szalał i mocno zasmucona tam jechałam. Smuciłam się na mszy, że dałam sobie odebrać dar radości. Nie dałam. On jest we mnie. A Jezus dziś zaczął proces uzdrawiania mnie samej. Już się nie boję, czego On może chcieć ode mnie. Ważne, ze jest przy mnie. A cała reszta to tylko na chwilę.
Moje 12 kroków i moje wystąpienie o tym, ze Bóg daje wolną wolę, potem smutek. A dziś Bóg powiedział mi Dosyć tego oskarżania się! Grzeszysz pychą! Obrażasz moje miłosierdzie! Przyjmij moje przebaczenie! I tak powiedziałam Jezusowi Tak. Pięknie osoba prowadząca spotkanie powiedziała o przebaczeniu: to jest decyzja, a gdy nachodzić będą złe myśli, trzeba sobie tą chwile przypomnieć. Bo to co innego niż emocje, które będą. Ale nigdy więcej braku przebaczenia, bo podjęłam decyzję. I wreszcie otworzyłam swój słoik.
Czemu nie umiem chwalić Boga za te cuda? Ale płakać mogłabym by wszyscy słyszeli? Bóg mnie prowadzi. Nawet do spowiedzi tak mnie kocha, a ja gardziłam Jego miłosierdziem. Dziś wierze w to, ze uwolnił mnie, ze zabrał wreszcie to poskarżenie i dał mi wolność. Swoja wolność. Niczego nie muszę się lękać bo On jest ze mną, bo mnie wykupił. Pan moim pasterzem, choćbym szedł przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę bo Ty jesteś ze mną!!!!!
Rozmowa z siostrą dziś rano też wiele mi wyjaśniła i uwolniła od złych emocji. Też wiem, że to sprawka Pana Boga.
Dziękuję mu za to czym mnie już obdarował, i proszę o to w czym jeszcze nie domagam i czego boję się poprawić, bo lękam się opuścić swoje ciepełko. A On mi pokazuje czarno na białym, ze chce bym żyła pełnią życia. tak na 100%.
Wiem, ze nie będzie łatwo. Muszę zaakceptować fakt, że upadam oraz to, że Jezus o tym wie.
Oczywiście Bóg "wysłała Go, aby każdy z was dzięki Jego błogosławieństwu odwrócił się od grzechów"/Dz 4, 26
źródło: http://dwellingintheword.wordpress.com/2011/08/
* * *
Nie proszę o cuda ani wizje, o Panie,
Lecz o sile na co dzień!
Naucz mnie sztuki małych kroków:
Uczyń mnie pomysłowym i wynalazczym,
Abym w codziennej różnorodności i mnogości
W porę dostrzegł moje doświadczenia i poznania,
Które spotykają mnie.
Uczyń mnie bardziej zręcznym we właściwym podziale czasu,
Obdaruj mnie wyczuciem, abym dowiedział się,
Co jest najważniejsze, a co stoi na drugim miejscu.
Pozwól dostrzec mi, ze sny nie prowadza do niczego,
Ani odnośnie przeszłości, ani tez przyszłości.
Pomóż mi czynić jak najlepiej moje następne zadania
Oraz dostrzec teraźniejszość jako najważniejszą rzecz.
Uchroń mnie przed naiwna wiara,
Iż w życiu wszystko musi gładko przebiegać.
Obdarz mnie trzeźwym poznaniem,
Ze trudności, upadki, niepowodzenia i zmiany na gorsze
Są normalnym dodatkiem do życia,
Za pomocą których wzrastamy i dojrzewamy.
Przypomnij mi o tym, ze czasami serce sprzeciwia sie rozumowi.
Przyślij mi w odpowiednim momencie kogoś, kto ma dosyć odwagi,
Powiedzieć mi prawdę.
Chciałbym pozwolić wypowiedzieć się tobie i innym.
Prawdy nie mówi się samemu sobie,
Prawdy dowiadujemy się od innych.
Wiesz, jak bardzo potrzebujemy przyjaźni.
Spraw, abym dorósł do najpiękniejszego, najtrudniejszego,
Najbardziej ryzykownego i najdelikatniejszego przedsięwzięcia w życiu.
Użycz mi potrzebnej wyobraźni,
Abym we właściwej chwili, z udziałem słów lub w milczeniu,
Przesłał paczuszkę dobra pod właściwym adresem.
Uczyń ze mnie człowieka, który
Podobny jest do głęboko zanurzonego statku,
Abym osiągnął także tych będących na dole.
Ustrzeż mnie przed strachem,
Iz mógłbym zaniedbać moje życie.
Nie dawaj mi tego, czego sobie życzę,
Lecz to, czego potrzebuje./A. Saint - Exupery
Potem coaching, w którym Bóg pokazał mi że mam wziąć odpowiedzialność za swoje życie, bo inaczej nie może On w nie wejść i obdarować mnie tym co mi przeznaczył. Dziś na Sycharze uświadomił mi, że wysłuchuje moje modlitwy, ale ja nie przebaczyłam....sobie! Trzymam nóż z uporem maniaka. Jezus go chce wyciągnąć a ja trzymam i mówię Nie, niemożliwe żebyś mógł wybaczyć Tego się nie wybacza! Dziś miało mnie tam nie być. Zły szalał i mocno zasmucona tam jechałam. Smuciłam się na mszy, że dałam sobie odebrać dar radości. Nie dałam. On jest we mnie. A Jezus dziś zaczął proces uzdrawiania mnie samej. Już się nie boję, czego On może chcieć ode mnie. Ważne, ze jest przy mnie. A cała reszta to tylko na chwilę.
Moje 12 kroków i moje wystąpienie o tym, ze Bóg daje wolną wolę, potem smutek. A dziś Bóg powiedział mi Dosyć tego oskarżania się! Grzeszysz pychą! Obrażasz moje miłosierdzie! Przyjmij moje przebaczenie! I tak powiedziałam Jezusowi Tak. Pięknie osoba prowadząca spotkanie powiedziała o przebaczeniu: to jest decyzja, a gdy nachodzić będą złe myśli, trzeba sobie tą chwile przypomnieć. Bo to co innego niż emocje, które będą. Ale nigdy więcej braku przebaczenia, bo podjęłam decyzję. I wreszcie otworzyłam swój słoik.
Czemu nie umiem chwalić Boga za te cuda? Ale płakać mogłabym by wszyscy słyszeli? Bóg mnie prowadzi. Nawet do spowiedzi tak mnie kocha, a ja gardziłam Jego miłosierdziem. Dziś wierze w to, ze uwolnił mnie, ze zabrał wreszcie to poskarżenie i dał mi wolność. Swoja wolność. Niczego nie muszę się lękać bo On jest ze mną, bo mnie wykupił. Pan moim pasterzem, choćbym szedł przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę bo Ty jesteś ze mną!!!!!
Rozmowa z siostrą dziś rano też wiele mi wyjaśniła i uwolniła od złych emocji. Też wiem, że to sprawka Pana Boga.
Dziękuję mu za to czym mnie już obdarował, i proszę o to w czym jeszcze nie domagam i czego boję się poprawić, bo lękam się opuścić swoje ciepełko. A On mi pokazuje czarno na białym, ze chce bym żyła pełnią życia. tak na 100%.
Wiem, ze nie będzie łatwo. Muszę zaakceptować fakt, że upadam oraz to, że Jezus o tym wie.
Oczywiście Bóg "wysłała Go, aby każdy z was dzięki Jego błogosławieństwu odwrócił się od grzechów"/Dz 4, 26
źródło: http://dwellingintheword.wordpress.com/2011/08/
* * *
Nie proszę o cuda ani wizje, o Panie,
Lecz o sile na co dzień!
Naucz mnie sztuki małych kroków:
Uczyń mnie pomysłowym i wynalazczym,
Abym w codziennej różnorodności i mnogości
W porę dostrzegł moje doświadczenia i poznania,
Które spotykają mnie.
Uczyń mnie bardziej zręcznym we właściwym podziale czasu,
Obdaruj mnie wyczuciem, abym dowiedział się,
Co jest najważniejsze, a co stoi na drugim miejscu.
Pozwól dostrzec mi, ze sny nie prowadza do niczego,
Ani odnośnie przeszłości, ani tez przyszłości.
Pomóż mi czynić jak najlepiej moje następne zadania
Oraz dostrzec teraźniejszość jako najważniejszą rzecz.
Uchroń mnie przed naiwna wiara,
Iż w życiu wszystko musi gładko przebiegać.
Obdarz mnie trzeźwym poznaniem,
Ze trudności, upadki, niepowodzenia i zmiany na gorsze
Są normalnym dodatkiem do życia,
Za pomocą których wzrastamy i dojrzewamy.
Przypomnij mi o tym, ze czasami serce sprzeciwia sie rozumowi.
Przyślij mi w odpowiednim momencie kogoś, kto ma dosyć odwagi,
Powiedzieć mi prawdę.
Chciałbym pozwolić wypowiedzieć się tobie i innym.
Prawdy nie mówi się samemu sobie,
Prawdy dowiadujemy się od innych.
Wiesz, jak bardzo potrzebujemy przyjaźni.
Spraw, abym dorósł do najpiękniejszego, najtrudniejszego,
Najbardziej ryzykownego i najdelikatniejszego przedsięwzięcia w życiu.
Użycz mi potrzebnej wyobraźni,
Abym we właściwej chwili, z udziałem słów lub w milczeniu,
Przesłał paczuszkę dobra pod właściwym adresem.
Uczyń ze mnie człowieka, który
Podobny jest do głęboko zanurzonego statku,
Abym osiągnął także tych będących na dole.
Ustrzeż mnie przed strachem,
Iz mógłbym zaniedbać moje życie.
Nie dawaj mi tego, czego sobie życzę,
Lecz to, czego potrzebuje./A. Saint - Exupery
czwartek, 16 lutego 2012
Friend of mine
A mnie dziś smutno. Zła jestem na samą siebie, że tak bardzo zabiegam o względy ludzi, zamiast z takim samym zapałem zabiegać o względy Boga i męża. Nie umiem jeszcze pytać po co? a ciągle "dlaczego" tak otwieram innym swój ogród, likwiduje swoje granice dla nich a potem mam zal że jest jak jest. Czuję się smutno. I złą jestem na siebie, ze tak bardzo jak na kimś mi zależy tak zabiegam o niego, że zapominam o Bogu, sobie i bliskich, że psuje mi się nastrój i ma to wpływ na rodzinę. Mam żal do siebie że z takim zaangażowaniem walczę o przyjaźń innych, że aż zatracam swoją godność, wolność i na miejscu Boga stawiam takich ludzi. A Bóg mówi "Oderwijcie się od tych ludzi przewrotnych". I wcale Bóg nie mówi o tej drugiej stronie a o mnie, o tym czy aby na pewno moje intencje są czyste a nie wyrachowane i przypadkiem nie nastawione na jakąś dozgonną wdzięczność. By takim zachowaniem kupić sobie czyjąś przyjaźń, by w razie "awarii" mieć kartę przetargową i móc w momencie złego zachowania tychże przyjaciół użalać się nad sobą, pokazując wszystkim jakąż ja dobrą i oddaną byłam.
Albo by porzucić obarczanie innych swoimi problemami, wymagać od nich by zapełniali moje pustki uczuciowe sobą i byli na moje zawołanie.
Mocno wiąże ze sobą ludzi, emocjonalnie ich pożeram. Ale głodna jestem ludzkiego ciepła. Szkoda, ze szukam go u tych, dla których jest niczym, a dla tych, dla których jest wszystkim -ja odrzucam i wionę chłodem.
A to dedykacja dla mnie ode mnie Nie muszę chyba tłumaczyć Kim jest Ten kto nazywa mnie w tej piosence przyjacielem : Archive chyba nie spodziewał się takiego odbioru tej piosenki No cóż tylko Jezus chce biec ze mną i jemu powinnam oddać wszystko i zaufać Ale trudno mi, bo w pewnych obszarach swojego życia straciłam wiarę ze jeszcze me usta napełni śmiechem a moim wargom każe wołać radośnie (Hb 8,21) Tą pustkę zapełniam zamiast Jezusem, ziemskimi fascynacjami bo potrzeba kontaktu z innymi jest tak silna .... Nie dorosłam w tej dziedzinie do pytania po co a pytam wciąż dlaczego:
- jestem taka naiwna
- tak bardzo innym pozwalam przekraczać swoje granice, że potem smucąc się nie mam nawet jak powiedzieć ze mnie zranili, bo nie zrozumieją
- nie umiem być po środku tylko albo jestem zimna albo gorąca
- wolę stawiać ludzi na tronie swojego życia emocjonalnego i uczuciowego zamiast Boga, a potem zadręczam Go prośbami o pomoc
- tak bardzo szukam potwierdzenia swoich talentów w oczach innych ludzi, zamiast zaufać Bogu
- tak bardzo poniżam swoją wartość, gloryfikując innych w nadziei, ze i oni mi tym samym odpłacą
- zapominam ile jestem warta w oczach Boga i jak cenna dla Niego jestem
Nie zmienia to faktu ze jest mi smutno ;) i pewnie będzie przez jakiś czas ale jestem silna Jego siłą :)
http://www.youtube.com/watch?v=zBG24UKeR9E
tłumaczenie: Przyjacielu zasmucasz mnie
Przyjacielu jest tyle dookoła
Spróbuj się porozumieć
Nie oczekuj
Ponieważ chcę biec z Tobą
Ponieważ chcę biec z Tobą
Ponieważ chcę biec z Tobą
I może wtedy będziemy mogli razem spacerować
Przyjacielu wpadasz w paranoje
Przyjacielu niszczysz swoją duszę
Oni wszyscy się z Ciebie śmieją
Oni wszyscy Cię odrzucają
I Chcę biec z Tobą
I Chcę biec z Tobą
I Chcę biec z Tobą
I może wtedy będziemy mogli razem spacerować
Ponieważ chcę Cię widzieć bez bólu tym razem
Ponieważ chcę widzieć jak błyszczysz
Oślep mnie, Oślep mnie, Oślep mnie
Ponieważ chcę biec z Tobą
Ponieważ chcę biec z Tobą
Ponieważ chcę biec z Tobą
Może wtedy będziemy mogli razem spacerować
Razem
Razem
Razem
Razem
Przychodzę żeby Cię wywlec
Wylec Cię z tego
I możemy spacerować razem
I możemy spacerować razem
I możemy spacerować razem
I możemy spacerować razem
Razem
Razem
AMEN :) nadal mi smutno i czuję się oszukana
Subskrybuj:
Posty (Atom)


