Na obecny moment nie umiem wyrazić słowami, jak Bóg działa w moim życiu i jak przychodzi by mnie ratować. Gdy w czwartek płakałam, w piątek rano zrobił wszystko bym wróciła do Niego. Wyszłam z domu smutna, z poczuciem odrzucenia, wiedząc że i tak zapewne na przystanku poczekam 15 min bo w 8 min to ja nie zdążę dojść i jeszcze kupić bilety by pojechać wcześniejszym. Zdążyłam. Będąc w autobusie dopiero dotarło do mnie ze Bóg ma plan :) I miał. Mimo braku pojednania z Bogiem, poszłam na mszę a tam od razu do konfesjonału. Myślenie wyłączyłam. Prosiłam tylko Anioła Stróż i Ducha św o pomoc. Wyspowiadałam się.
Potem coaching, w którym Bóg pokazał mi że mam wziąć odpowiedzialność za swoje życie, bo inaczej nie może On w nie wejść i obdarować mnie tym co mi przeznaczył. Dziś na Sycharze uświadomił mi, że wysłuchuje moje modlitwy, ale ja nie przebaczyłam....sobie! Trzymam nóż z uporem maniaka. Jezus go chce wyciągnąć a ja trzymam i mówię Nie, niemożliwe żebyś mógł wybaczyć Tego się nie wybacza! Dziś miało mnie tam nie być. Zły szalał i mocno zasmucona tam jechałam. Smuciłam się na mszy, że dałam sobie odebrać dar radości. Nie dałam. On jest we mnie. A Jezus dziś zaczął proces uzdrawiania mnie samej. Już się nie boję, czego On może chcieć ode mnie. Ważne, ze jest przy mnie. A cała reszta to tylko na chwilę.
Moje 12 kroków i moje wystąpienie o tym, ze Bóg daje wolną wolę, potem smutek. A dziś Bóg powiedział mi Dosyć tego oskarżania się! Grzeszysz pychą! Obrażasz moje miłosierdzie! Przyjmij moje przebaczenie! I tak powiedziałam Jezusowi Tak. Pięknie osoba prowadząca spotkanie powiedziała o przebaczeniu: to jest decyzja, a gdy nachodzić będą złe myśli, trzeba sobie tą chwile przypomnieć. Bo to co innego niż emocje, które będą. Ale nigdy więcej braku przebaczenia, bo podjęłam decyzję. I wreszcie otworzyłam swój słoik.
Czemu nie umiem chwalić Boga za te cuda? Ale płakać mogłabym by wszyscy słyszeli? Bóg mnie prowadzi. Nawet do spowiedzi tak mnie kocha, a ja gardziłam Jego miłosierdziem. Dziś wierze w to, ze uwolnił mnie, ze zabrał wreszcie to poskarżenie i dał mi wolność. Swoja wolność. Niczego nie muszę się lękać bo On jest ze mną, bo mnie wykupił. Pan moim pasterzem, choćbym szedł przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę bo Ty jesteś ze mną!!!!!
Rozmowa z siostrą dziś rano też wiele mi wyjaśniła i uwolniła od złych emocji. Też wiem, że to sprawka Pana Boga.
Dziękuję mu za to czym mnie już obdarował, i proszę o to w czym jeszcze nie domagam i czego boję się poprawić, bo lękam się opuścić swoje ciepełko. A On mi pokazuje czarno na białym, ze chce bym żyła pełnią życia. tak na 100%.
Wiem, ze nie będzie łatwo. Muszę zaakceptować fakt, że upadam oraz to, że Jezus o tym wie.
Oczywiście Bóg "wysłała Go, aby każdy z was dzięki Jego błogosławieństwu odwrócił się od grzechów"/Dz 4, 26
źródło: http://dwellingintheword.wordpress.com/2011/08/
* * *
Nie proszę o cuda ani wizje, o Panie,
Lecz o sile na co dzień!
Naucz mnie sztuki małych kroków:
Uczyń mnie pomysłowym i wynalazczym,
Abym w codziennej różnorodności i mnogości
W porę dostrzegł moje doświadczenia i poznania,
Które spotykają mnie.
Uczyń mnie bardziej zręcznym we właściwym podziale czasu,
Obdaruj mnie wyczuciem, abym dowiedział się,
Co jest najważniejsze, a co stoi na drugim miejscu.
Pozwól dostrzec mi, ze sny nie prowadza do niczego,
Ani odnośnie przeszłości, ani tez przyszłości.
Pomóż mi czynić jak najlepiej moje następne zadania
Oraz dostrzec teraźniejszość jako najważniejszą rzecz.
Uchroń mnie przed naiwna wiara,
Iż w życiu wszystko musi gładko przebiegać.
Obdarz mnie trzeźwym poznaniem,
Ze trudności, upadki, niepowodzenia i zmiany na gorsze
Są normalnym dodatkiem do życia,
Za pomocą których wzrastamy i dojrzewamy.
Przypomnij mi o tym, ze czasami serce sprzeciwia sie rozumowi.
Przyślij mi w odpowiednim momencie kogoś, kto ma dosyć odwagi,
Powiedzieć mi prawdę.
Chciałbym pozwolić wypowiedzieć się tobie i innym.
Prawdy nie mówi się samemu sobie,
Prawdy dowiadujemy się od innych.
Wiesz, jak bardzo potrzebujemy przyjaźni.
Spraw, abym dorósł do najpiękniejszego, najtrudniejszego,
Najbardziej ryzykownego i najdelikatniejszego przedsięwzięcia w życiu.
Użycz mi potrzebnej wyobraźni,
Abym we właściwej chwili, z udziałem słów lub w milczeniu,
Przesłał paczuszkę dobra pod właściwym adresem.
Uczyń ze mnie człowieka, który
Podobny jest do głęboko zanurzonego statku,
Abym osiągnął także tych będących na dole.
Ustrzeż mnie przed strachem,
Iz mógłbym zaniedbać moje życie.
Nie dawaj mi tego, czego sobie życzę,
Lecz to, czego potrzebuje./A. Saint - Exupery

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Lubię, kiedy piszesz :)