poniedziałek, 23 kwietnia 2012

8 dzień tygodnia

Czytając opowiadanie Hłaski 8 dzień tygodnia, zastanawiałam się o co chodzi (byłam wówczas w liceum).
Dziś jest mój 8 dzień tygodnia. Dziś dzień błogosławieństwa swojego męża. To dało mi ogromną siłę rano, gdy było najtrudniej. Zamiast zakręcać się w swój żal, smutek i zatapiać się w tym jak mi jest źle, poprosiłam Boga aby błogosławił dziś mojemu mężowi. Aby przez to błogosławieństwo pękła ta szyba, ta zapora, która nie pozwala mi w pełni wybaczyć. Bóg wysłuchał modlitwy. Moje "ja" zniknęło, a ja zobaczyłam słońce. Była pokusa zatapiania się w łzy i uskarżanie jak zostałam potraktowana źle. Ale modlitwa serca wszystko wróciła na swoje miejsce. 
I dziś Pan błogosławii obficie.
Wczoraj wysłuchałam kazania o. Szustaka o pieczonej rybie http://188.40.128.88/op/beczka/nagrania/dwudziestki/2012.04.22.mp3. I dziś były zajęcia praktyczne z zjedzenia pieczonej ryby, którą jest sam Jezus. Pierwszy raz uwierzyłam, że Jezus zjadł naprawdę moją śmierć: moje lęki, strachy, ze naprawdę zmartwychwstał. I dziś bez lęku - no może maleńkie stresy były, ale wynikały z nagłych decyzji, będących dla mnie zaskoczeniem - jeździłam autem w godzinach tzw. lubelskiego szczytu. 
Bóg dał też możliwość zobaczenia męża, który zrobił zakupy. Mogłam się z nim przywitać i pożegnać:)

Mój ósmy dzień tygodnia jest dniem błogosławieństwa Bożego, ale musiałam dać swoje 100%: zaprzeć się tego co tak bardzo lubię - paprania się w swoim cierpieniu, i dać się wyciągnąć Jezusowi i uwierzyć, ze naprawdę On zabrał na krzyż moje lęki, moje grzechy. Naprawdę jestem martwa dla grzechu. A teraz muszę to  Jezusa pomocą wprowadzić w czyn, bo jakże miłe jest w swoim bagienku..... 

Pobłogosławił Bóg w pracy i w domu - przy przygotowywaniu posiłku i znoszeniu psot synka... Naleśniki wyszły takie, jak nigdy dotąd :) Dziękuję Ci Jezu za nie :) I bałagan jakiego przysporzył mi Ignaś nie wywołał szału, ale skończyłam naleśniki, a potem odkurzyłam. Zobaczyłam dziś, ze nie można zaczynać 100 czynności na raz, ale po kolei - najpierw jedna, potem druga. 


3 komentarze:

  1. Miło czytać, że w tak owocny sposób przeżywasz ten ósmy dzień tygodnia. Niech Pan Bóg Ci obficie błogosławi, pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż sama czasem nie wierzę, że to się dzieje naprawdę. A im bardziej człowiek swoje serce otworzy przed Panem Bogiem na spowiedzi to On tak błogosławi, że aż trudno uwierzyć, że tak można kochać!

    OdpowiedzUsuń
  3. błogosławieństwo męża działa cuda!
    ja się też w tym ćwiczę od marca, na początku opornie, trudno, teraz wcale nie łatwiej, bo muszę pozwolić umierać mojemu egoizmowi, wygodnictwu itd.
    ściskam i czekam w czerwcu:**

    OdpowiedzUsuń

Lubię, kiedy piszesz :)

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...