Kto ogląda ł- wie o czym piszę. Kto nie - mam nadzieję ze sięgnie po ten film.
Generała, który jest legendą, uczą o nim w szkołach wojskowych, stawiają za wzór - trafia do wojskowego więzienia. Jedyne co chce, to odsiedzieć swoje i wrócić do córki i wnuka. Ale jak to bywa, zawsze trafi się ten zły. I tu takim czarnym bohaterem jest płk. Winter, który to w osadzonych byłych żołnierzach widzi samo zło. Chce uchodzić za porządnego żołnierza, dobrze pełniącego swą służbę. Generał E. Irwin wg. jego opinii jest pyszałkiem, który nawet w więżeniu musi zaspokoić swoje ego poprzez m.in. salutowanie. Płk Winter tak naprawdę jest zepsutym, pysznym człowiekiem, karierowiczem. Idącym po trupach do celu. Jego świętością jest jego zbiór pocisków i broni zdaje się z wojny secesyjnej. Gen. Irwing pięknie to speunotwał. ze tylko człowiek, który nigdy nie wąchał prochu, może hołubić takie żelastwo. Dla żołnierza jet to tylko kawał żelastwa, które niesie śmierć. I o tego momentu płk Winter zaczął czuć zawiść do generała Eugene`a.
Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, ze pułkownik czuł nienawiść do wszystkich. Chyba też i nawet do samego siebie.
Jak wspomniałam więźniów traktował jak śmieci. W ramach utrzymania karności strzelano do nich gumowymi kulkami. Zdarzyły się 3 ofiary śmiertelne. Jednak generała to nie interesowało.Chciał on odsiedzieć swoje i wyjść. Wkrótce, po śmierci jednego z więźniów, którego mogłabym nawet rzec - pokochał jak syna - uznał, że tak być nie może.
Film kończy się tym, że zły Winter traci posadę, wolność i swoje cenne zbiory, generał wreszcie jest wolny, a więźniowie odzyskują godność.
Nic specjalnego, prawda? A mnie już w środku emocje i ogień rozpiera, by oddać to co czuję i co ten film ze sobą niesie. Czasem żałuję, ze nie mam we mnie żołnierskiego drylu. Jest tam kilka pięknych scen, które pokazują, ze nawet gdy jesteś hardy, to rozkaz jest rozkazem. Ale przyjmujesz go z ust człowieka, któremu ufasz a nie sługusa i karierowicza.
Film jest dla mnie obrazem typowo chrześcijańskim. Jasno pokazuje, jaka jest granica dobra i zła oraz to, gdzie jest nasza godność i co w życiu żołnierza jest najważniejsze. A ja jestem żołnierzem pod flagą Jezusa Chrystusa.
Generał Eugene przeprowadza rozmowę z chłopakiem, który jest zagubiony, żyje w cieniu ojca. Który dużo myśli ale tak naprawdę nikt w niego nie ufa i nie pokłada nadziei. Generał odkrył jego postęp i powiedział, ze on chce zobaczyć w nim dobro, podczas gdy pułkownik widzi w nim tylko zło i chce je wykorzystać.
To sprawia, ze chłopak dostaje skrzydeł i z odwagą staje przed pułkownikiem oznajmiając mu, kto ukradł flagę.
Generał Irwin powiedział więźniom, ze wszystko mogą w nich zabić, ale nie to, ze są żołnierzami.
Rozpoczęli wojnę ze złem. Wygrali, bo wiedzieli kim są, jaka jest ich godność i pod czyją flagą walczą.
Gdy ginie chłopak, do którego generał się bardzo przywiązał, Yates - właśnie ten zbuntowany, szukający miejsca - pyta z oburzeniem na co komu była jego śmierć. Potem już wie na co. Bo każdy ma swój bastion, którego musi bronić, nawet kosztem własnego życia, by inni mogli mieć odwagę bronić siebie.
Dlatego żałuję, że nie jestem żołnierzem, bo łatwiej byłoby m9i godzić się z wolą Bożą. Tak jak setnik z ewangelii, który nie czuł się godnym by Jezus poszedł do jego domu, by uzdrowić sługę. On wiedział, ze wystarczy słowo, a wszystko będzie wykonane.
Przepiękny obraz o godności człowieka i o tym, że tak naprawdę mogą zabić nas nawet na śmierć - mówiąc pół żartem pół serio - ale nigdy nie zabiją naszej wiary, godności i przynależności do Chrystusa. Generał wie, ze cierpieniem jest nieodzownym elementem życia żołnierskiego. Wie czym jest honor i wie, że nie wolno opuszczać swoich w chwilach najbardziej dramatycznych.
Niesamowita kreacja Roberta Redforda mocno zapada w pamięć. Z każdym razem oglądam ten film z zapartym tchem i chłonąc mądrość, która płynie z wypowiadanych tekstów bohaterów.
Film ten także odsłania prawdę o mnie. Pokazuje jak bardzo chce uciekać od odpowiedzialności czy służeniu innym. O jak bardzo często jestem pułkownikiem Winterem z jego szklaną gablotą, gdzie codziennie pielęgnuje swoje eksponaty, by dzięki nim podnieść swoją wartość jako człowieka. By udawać że jestem kimś innym, lepszym.
Polecam.
źródło: http://www.haszkod.pl/filmy,ostatni_bastion_the_last_castle_dvdrip_2001_lektor_pl,ygoow,22346.html

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Lubię, kiedy piszesz :)