Weekend w sumie to trudny do opisania. Bardzo ciepło minął. Szczególnie niedziela. Ale gdzieś w środku wewnętrzny oskarżyciel stara się mi go popsuć minionymi nieprzyjemnościami. Trudno mi bronić siebie, obracac w żart przytyczki. Reaguję zaraz wyniosłością, nie patrzę w oczy jak mówię prawdę. Krzywdzę i siebie i innych. Na ten Wielki Post m.in. podjęłam postanowienie pracy nad szacunkiem dla samej siebie. Trudne to zadanie, bo łatwiej powiedzieć co się myśli za plecami, niż na spokojnie, z uśmiechem - by nikogo nie zranić - ale stanowczo, by obronić swoje granice i nie dać się zawłaszczyć. Nie umiem znaleźć środka. Mój języczek lata jak szalony to od 0 to do 100... ale nigdy 50. Jakbym się bała. Właśnie kolejny raz strach. Bo może akurat jak zacznę umieć być po środku, to okaże się, ze znów jakieś ciepełko muszę opuścić?
Nie wiem. Wiem jedno, ze mnie to już męczy. Męczy mnie moja osoba, moje poddaństwo, a w środku złość że nie umiem być asertywna.
A tak naprawdę stoi za tym wszystkim pan zwany egoizmem. Czego jeszcze nie chcę oddać Jezusowi? Gdzie jeszcze panoszy się moja pycha? Gdzie są źródła moich bolączek i tzw. "przykrości" ?
Moja siostra pięknie powiedziała " czyniąc dobro nie można mieć oczekiwań". Otóż to... a ja oczekiwania miałam zawsze: stworzony schemat jak każdy powinien postąpić... scenariusz się sypie a ja popadam w złość na daną personę. Chyba wreszcie jestem wolna od OCZEKIWAŃ. Przestałam oczekiwać od ludzi zachowań czy reakcji na moją pomoc itp zgodnie ze swoim schematem działania. Każdy ma swój ogródek. Nie odpowiadam za kogoś emocje, myśli, kompleksy i uprzedzenia. A tak potrafiłam katować się do niedawna co kto powiedział, pomyślał itd. I to blokowało moje działania.
Mały misz - masz, ale tak bywa jak człowiek porządkuje swoje wnętrze.
źródło: http://demotywatory.pl/1945056/Egoizm
niedziela, 26 lutego 2012
"Czyniąc dobro nie można mieć oczekiwań"
Weekend w sumie to trudny do opisania. Bardzo ciepło minął. Szczególnie niedziela. Ale gdzieś w środku wewnętrzny oskarżyciel stara się mi go popsuć minionymi nieprzyjemnościami. Trudno mi bronić siebie, obracac w żart przytyczki. Reaguję zaraz wyniosłością, nie patrzę w oczy jak mówię prawdę. Krzywdzę i siebie i innych. Na ten Wielki Post m.in. podjęłam postanowienie pracy nad szacunkiem dla samej siebie. Trudne to zadanie, bo łatwiej powiedzieć co się myśli za plecami, niż na spokojnie, z uśmiechem - by nikogo nie zranić - ale stanowczo, by obronić swoje granice i nie dać się zawłaszczyć. Nie umiem znaleźć środka. Mój języczek lata jak szalony to od 0 to do 100... ale nigdy 50. Jakbym się bała. Właśnie kolejny raz strach. Bo może akurat jak zacznę umieć być po środku, to okaże się, ze znów jakieś ciepełko muszę opuścić?
Nie wiem. Wiem jedno, ze mnie to już męczy. Męczy mnie moja osoba, moje poddaństwo, a w środku złość że nie umiem być asertywna.
A tak naprawdę stoi za tym wszystkim pan zwany egoizmem. Czego jeszcze nie chcę oddać Jezusowi? Gdzie jeszcze panoszy się moja pycha? Gdzie są źródła moich bolączek i tzw. "przykrości" ?
Moja siostra pięknie powiedziała " czyniąc dobro nie można mieć oczekiwań". Otóż to... a ja oczekiwania miałam zawsze: stworzony schemat jak każdy powinien postąpić... scenariusz się sypie a ja popadam w złość na daną personę. Chyba wreszcie jestem wolna od OCZEKIWAŃ. Przestałam oczekiwać od ludzi zachowań czy reakcji na moją pomoc itp zgodnie ze swoim schematem działania. Każdy ma swój ogródek. Nie odpowiadam za kogoś emocje, myśli, kompleksy i uprzedzenia. A tak potrafiłam katować się do niedawna co kto powiedział, pomyślał itd. I to blokowało moje działania.
Mały misz - masz, ale tak bywa jak człowiek porządkuje swoje wnętrze.
źródło: http://demotywatory.pl/1945056/Egoizm
Nie wiem. Wiem jedno, ze mnie to już męczy. Męczy mnie moja osoba, moje poddaństwo, a w środku złość że nie umiem być asertywna.
A tak naprawdę stoi za tym wszystkim pan zwany egoizmem. Czego jeszcze nie chcę oddać Jezusowi? Gdzie jeszcze panoszy się moja pycha? Gdzie są źródła moich bolączek i tzw. "przykrości" ?
Moja siostra pięknie powiedziała " czyniąc dobro nie można mieć oczekiwań". Otóż to... a ja oczekiwania miałam zawsze: stworzony schemat jak każdy powinien postąpić... scenariusz się sypie a ja popadam w złość na daną personę. Chyba wreszcie jestem wolna od OCZEKIWAŃ. Przestałam oczekiwać od ludzi zachowań czy reakcji na moją pomoc itp zgodnie ze swoim schematem działania. Każdy ma swój ogródek. Nie odpowiadam za kogoś emocje, myśli, kompleksy i uprzedzenia. A tak potrafiłam katować się do niedawna co kto powiedział, pomyślał itd. I to blokowało moje działania.
Mały misz - masz, ale tak bywa jak człowiek porządkuje swoje wnętrze.
źródło: http://demotywatory.pl/1945056/Egoizm
niedziela, 19 lutego 2012
Oto Ja dokonuję rzeczy nowej
"Cóż jest łatwiej: powiedzieć do paralityka: Odpuszczają ci się twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań, weź swoje łoże i chodź? Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów - rzekł do paralityka: Mówię ci: Wstań, weź swoje łoże i idź do domu! " Mk 2, 1-12
Ten fragment ewangelii bardzo długo mnie nurtował . Nie rozumiałam o co w nim Panu Jezusowi chodzi. Dziś zrozumiałam. Bóg odpuścił mi moje grzechy i mam wreszcie to pojąć i do mnie dziś kieruje słowa, w odpowiedzi na "A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich: Czemu On tak mówi? On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, prócz jednego Boga? "
Bo jeśli uważam, ze Bóg mi nie przebaczył, to czy ja w Niego wierzę? Czy naprawdę Jezus jest moim Panem?
Dziś Jezus chce mnie uzdrawiać!! Bo grzechy mi odpuścił. W I czytaniu mówi: "Nie wspominajcie wydarzeń minionych, nie roztrząsajcie w myśli dawnych rzeczy. Oto Ja dokonuję rzeczy nowej: pojawia się właśnie. Czyż jej nie poznajecie?" Iz 43, 18 - 19. To mówi do mnie Bóg. Dziś dokonuje nowej rzeczy i koniec ze wspominaniem, koniec tego ciepełka, z którego nie chciałam wyjść. Bóg odpuścił moje grzechy, a teraz chce obdarować mnie swoimi łaskami, uzdrowieniem. Koniec z moim "Ja". Koniec z użalaniem się nad sobą. Wyciągnął nóż z mojego serca i uświadomił mi moją pychę i niewiarę, ze jest Bogiem. Znów mnie uzdrawia z mojej ślepoty, pochylenia, głuchoty. Przychodzi nie łagodnie ale z mocą i siła. Bo jest Bogiem, który mnie kocha. Nadal ciężko mi to pisać, ale podjęłam decyzję. A Bóg wreszcie może działać.
Dziękuję Ci Boże, za ludzi jakich stawiasz na mojej drodze. Szczególnie za Elę . Amen.
"Oto Ja dokonuję rzeczy nowej: pojawia się właśnie. Czyż jej nie poznajecie?"
Ten fragment ewangelii bardzo długo mnie nurtował . Nie rozumiałam o co w nim Panu Jezusowi chodzi. Dziś zrozumiałam. Bóg odpuścił mi moje grzechy i mam wreszcie to pojąć i do mnie dziś kieruje słowa, w odpowiedzi na "A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich: Czemu On tak mówi? On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, prócz jednego Boga? "
Bo jeśli uważam, ze Bóg mi nie przebaczył, to czy ja w Niego wierzę? Czy naprawdę Jezus jest moim Panem?
Dziś Jezus chce mnie uzdrawiać!! Bo grzechy mi odpuścił. W I czytaniu mówi: "Nie wspominajcie wydarzeń minionych, nie roztrząsajcie w myśli dawnych rzeczy. Oto Ja dokonuję rzeczy nowej: pojawia się właśnie. Czyż jej nie poznajecie?" Iz 43, 18 - 19. To mówi do mnie Bóg. Dziś dokonuje nowej rzeczy i koniec ze wspominaniem, koniec tego ciepełka, z którego nie chciałam wyjść. Bóg odpuścił moje grzechy, a teraz chce obdarować mnie swoimi łaskami, uzdrowieniem. Koniec z moim "Ja". Koniec z użalaniem się nad sobą. Wyciągnął nóż z mojego serca i uświadomił mi moją pychę i niewiarę, ze jest Bogiem. Znów mnie uzdrawia z mojej ślepoty, pochylenia, głuchoty. Przychodzi nie łagodnie ale z mocą i siła. Bo jest Bogiem, który mnie kocha. Nadal ciężko mi to pisać, ale podjęłam decyzję. A Bóg wreszcie może działać.
Dziękuję Ci Boże, za ludzi jakich stawiasz na mojej drodze. Szczególnie za Elę . Amen.
"Oto Ja dokonuję rzeczy nowej: pojawia się właśnie. Czyż jej nie poznajecie?"
Subskrybuj:
Posty (Atom)

