"Wielki jest nasz Pan i pełen mocy, Jego mądrość jest niezmierzona"
Psalm 147,5 Przekład Ekumeniczny
Z ciekawości weszłam na swój blog, czy jeszcze w ogóle jest. I co widzę? Nie dość, ze nowe osoby obserwujące mój blog - które serdecznie witam :) - a poza tym swój ostatni post o opiece Bożej w kwestii pieniędzy. Bo znów byłam przed dylematem finansowym, znów lęki o pieniądze. A tu takie słowo :) I Bóg mnie nie opuścił :)
Byłam na kursie Biblia o finansach :) Zapisałam się na coaching chrześcijański "Kompas kariery" http://www.kierunekkariery.com.pl/, który kosztuje sporo. Ogarnął mnie lęk skąd wezmę, biorąc pod uwagę, że mój mąż nadal się nie nawrócił, wiedziałam, ze nie zrozumie sensu tej inwestycji. Na połowę miałam - dziesięcinę z pensji :) Ale skąd druga połowa? Gdy posłuchałam Bożego podszeptu "wpłać dziesięcinę", po tym doszło do mnie że wszak niedługo imieniny, akurat przed coachingiem i teściowie moi zawsze w prezencie dają pieniądze :) I mam drugą połowę na coaching :) Tak się cieszę :) Bóg jest właścicielem mojej pensji, mojej pracy i kariery zawodowej, mojego małżeństwa, przyjaźni, dzieci, mojego powołania. Ja jestem tego zarządcą. Ileż to ciężąru mi odjeło :)
Dziś przy śniadaniu w głowie przemknęło Słowo Boże z Księgi Rodzaju "Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swoją żoną" Przyszło zrozumienie co do pewnych kwestii, Jakby Bóg wskazał kierunek o co powinnam się modlić. Gdzie jest sedno problemu?
Praca - na razie do końca listopada. Projekt mnie wciągnął. Codziennie gdy łapie mnie złość, ze muszę wstać o 6:20 przypominam sobie czas bez pracy i dziękuję Bogu, że mi pobłogosławił. Mierzę się ze swoimi ograniczeniami, lękami, kompleksami. Poza tym otrzymują informacje zwrotne pozytywne, które zaczynają mnie budować. Bóg znów pokazuje mi swoja miłość i co daje, gdy pełni się Jego wolę :)
Duchowo trochę gorzej - uciekam przed Bogiem. Udaję, ze nadal jestem biedna, że rachunek sumienia nie dla mnie... Niestety doszło do mnie, że uciekam przed odpowiedzialnością za swoje czyny, życie i życie wieczne. Koniec głaskania po głowie. Jestem świadoma, Bóg na wiele rzeczy otworzył oczy, pobłogosławił, i widzę jak nie pozwala mi karłowacieć i zamykać się w swojej głupocie czy udawactwie. Bolesne to jest. Szczególnie mocno przemawia Swoim Słowem. A ja dalej uciekam - przyjmuję, ale zaczynam się zastanawiać czy Go nie lekceważę?? !!!
Zrozumiałam bardzo dobrze słowa z Listu do Hebrajczyków: "Żywe bowiem jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikający aż do rozdzielenia duszy i ducha, stanów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca" Hbr 4,12.
A na dobrą sobotę zupełnie niechrześcijańska nuta, ale wprawia mnie w dobry nastrój. Teledysk jest ciekawie zrobiony :)
http://www.youtube.com/watch?v=8UVNT4wvIGY&feature=bf_prev&list=FLc6Rhnh8sDK8PBFONHEk3aA&lf=plpp_video